PODZIEL SIĘ

Jeśli czytasz ten artykuł mając poniżej trzydziestu lat pozwól, że będę z tobą absolutnie szczery w jednej bardzo istotnej kwestii. Ludzie przy władzy w twoim kraju poświęcą twoją przyszłość, aby zapłacić za swoje własne polityczne błędy z przeszłości.

Przykład: w ostatni piątek tłumy studentów wyszły na ulicę Londynu, żeby protestować przeciwko jednej z ostatnich ustaw oszczędnościowych, która potroi opłaty za studia.

Jasne, brytyjski parlament próbujący ciąć wydatki wprowadza różnego rodzaju ustawy oszczędnościowe, a one odciskają piętno na budżetach wszystkich obywateli. Nie będę tu dyskutować o absurdalności edukacji kontrolowanej przez rząd, chce jedynie wskazać, że korzyści, jakie ludzie młodzi czerpią z tzw. „państwa opiekuńczego” obcinane są dużo drastyczniej, niż te przysługujące innym grupom społecznym.

Czy urzędnikom państwowym zmniejsza się pensje o połowę? Czy klasie średniej zwiększa się podatki o połowę? Nie. Oprócz bardzo małej grupy ludzi o wysokich dochodach, których bogactwo zawsze było i zawsze będzie rabowane, generacja młodych będzie kolejną, która w okolicznościach kryzysu zobaczy środkowy palec państwa.

Młodzi ludzie mają relatywnie niższe dochody, mniej korzyści socjalnych, mniej szans na pracę i mniejszą siłę polityczną, niż ich rodzice, jednak to od nich oczekuje się by wzięli na swoje barki nieproporcjonalnie dużą część konsekwencji głupoty polityków.

To pokolenie młodych wysyła się by walczyli i umierali w bezsensownych wojnach w odległych krajach. To pokolenie młodych zmusza się do przejęcia długów zaciągniętych przez poprzednie generacje. To pokolenie młodych wypychane jest do ostatnich rzędów politycznego amfiteatru, a jego głos lekceważony przez establishment.

Tymczasem emeryci, renciści, klasa średnia i urzędnicy państwowi chronieni są przez polityków, dla których grupy te stanowią najważniejszą część elektoratu. Taki system zapewnia im nietykalność. (Do czasu…)

Przyjrzyjmy się zatem przez chwilę jaki los nieubłaganie czeka dzisiejszego dwudziestolatka.

1)      Jako absolwent dzisiejszych studiów będziesz ostatni w kolejce do zatrudnienia,

2)      Jeśli jednak zdobędziesz pracę będziesz ostatni w „kolejności dziobania”, a pierwszy do odstrzału, gdy twój pracodawca znajdzie się w tarapatach,

3)      Kiedy w końcu ustabilizujesz pozycję na rynku pracy, swoje najlepsze lata zarobkowe spędzisz będąc okrutnie wysoko opodatkowany, w czasie gdy politycy będą grabić twoje pokolenie, żeby finansować rozrośnięte, zadłużone programy świadczeń socjalnych (emerytury, renty, „darmowa” służba zdrowia), na których korzystają poprzednie pokolenia,

4)      Podczas swojego życia zarobkowego będziesz płacił składkę na fundusz emerytalny, który zbankrutuje zanim zakwalifikujesz się do odbioru świadczeń,

5)      Bardzo prawdopodobne, że nigdy nie osiągniesz standardu życia, osiągniętego przez twoich rodziców,

6)      Obojętnie jaki majątek zgromadzili twoi rodzice, niebezpiecznie jest liczyć, że go dostaniesz. Spora część zostanie skonfiskowana przez państwo (chyba masz rodziców na tyle sprytnych, że zdążą się przed tym zabezpieczyć) w ramach podatków spadkowych.

Jeśli należysz do milenijnego pokolenia Facebook’a to będzie standardowa historia życia wśród twoich rówieśników.  System jaki mamy w tej chwili – szalona spirala długu i konsumpcji napędzana przez ciągły interwencjonizm państwowy – czeka na ciebie z wypisanym rachunkiem.

Na szczęście wszystko ma swoje dobre i złe strony. Młodzi ludzie są mobilni (w przeciwieństwie do ludzi starszych) i wolni od zobowiązać (w przeciwieństwie do ludzi w średnim wieku), dzięki czemu jest im dużo łatwiej „wypisać się” z tego chorego systemu.

Jeśli wkurza cię to, że rządy obarczają cię odpowiedzialnością za dziesięciolecia głupich decyzji politycznych, postaw się! Przestań grać według zasad, które działały dobrze w przeszłości – stary schemat „ idź do szkoły, znajdź pracę, awansuj po drabinie stanowisk” dzisiaj po prostu nie działa.

Nie tkwij w społeczeństwie, które kompletnie cię porzuciło, a teraz czeka z nożem i widelcem, żeby dobrać się do twoich zarobków kiedy tylko wejdziesz na rynek pracy. Uniezależnij się teraz, kiedy łatwo to zrobić i kiedy masz mało do stracenia.

Zamiast tego odkrywaj świat i zdobądź edukację opartą na doświadczeniu, a nie teorii. Szukaj szans w prosperujących, rozwijających się krajach jak Kurdystan, Mongolia, Botswana, czy Kazachstan. Wchłaniaj lokalną inteligencję i zostań osobą, która potrafi radzić sobie sama.

Znajdź ludzi, których styl życia chciałbyś naśladować i zaproponuj swoje usługi jako praktykant. To jedyny czas w życiu, kiedy możesz sobie pozwolić na pracę za darmo w zamian za wartościowe lekcje z pierwszej ręki.

Przede wszystkim przestań grać według zasad innych ludzi. Nie zgadzaj się być zniewolonym według idei mówiącej, że to twój moralny i obywatelski obowiązek spłacać długi zaciągnięte przez rządy nieudaczników. Odrzuć jarzmo ich kontroli i znajdź odwagę, by żyć tak, jak sam chcesz.

Droga do dobrobytu w czasach kryzysu zależy od zdolności odrzucenia starego systemu, wywalczenia niezależności finansowej i wydeptania własnej ścieżki.

przekł. Krzysztof Zuber

źródło: Sovereign Man.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJURYSDYKCJE SPECJALNE
Następny artykułLiberland w pigułce i w audio
Uwielbiam podróże, zwiedziłem do tej pory (17 września 2015) 142 kraje, w tym tak egzotyczne, jak: Surinam, obie Gujany, Fiji, Vanuatu, Madagaskar, Malawi, Bhutan. Rwanda, Burundi, Haiti czy Myanmar. W samej Ameryce Łacińskiej, do niedawna moim ulubionym regionie, byłem przynajmniej 70 razy. Myślę, że wreszcie należałoby zacząć te wspomnienia spisywać, tym bardziej, że jest co: 4 Mundiale piłkarskie, wyrok 10 lat więzienia w Peru, spotkanie w cztery oczy z generałem Pinochetem, potem w Chiapas, z subkomendante Marcosem, wyciągałem ludzi z więzień (Panama, Abu Dabi). wspólnik ukradł mi hotel na Karaibach i parę innych historyjek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ