PODZIEL SIĘ

Jan Czekajewski

Skoordynowany atak na Lecha Wałęsę ze strony polskich mediów jak i ich odpowiedników za granicą, przypomina mi podobne zjawisko ataków na Donalda Trumpa. Ciekawa jest dla mnie reakcja młodych Polaków, którzy nie znali realiów tamtych, PRL-owskich czasów, którzy rozumują kategoriami dni dzisiejszych. Święcie oburzeni deklarują, że” ja bym żadnych zobowiązań nie podpisał! Ja bym żadnych pieniędzy nie wziął za donosy!” Do dzisiaj trudno mi zgadnąć, kto stoi za całą akcją ataków na Lecha Wałęsę. Ktokolwiek nim jest, czy PiS czy Platforma Obywatelska, czy niezależni młodzi romantycy, którzy by chcieli umrzeć na szańcu w walce z dawno już upadłą i zapomnianą „Komuną”? Ktokolwiek, chce dzisiaj  upokorzyć Wałęsę robi poważny błąd, nie tylko w stosunku do jego osoby ale w stosunku do całej  Polski jako naszej ojczyzny.

Przypuszczam, że część z tych szermierzy walczących z „byłym współpracownikiem SB”, nie zdaje sobie sprawę, jaką szkodę czynią dla Polski jako takiej.  Obraz Wałęsy był w dużej mierze wytworzony przez amerykańskie służby specjalne i ich celem było obalenie systemu sowieckiego w największym kraju pod sowiecką kontrolą w Europie, czyli w Polsce.  Ten obraz Wałęsy był wtedy i jest obecnie także przydatny Polsce niepodległej. W odległych krajach Ameryki Południowej, ludzie którzy nigdy nie słyszeli o Polsce, witają Polaków z okrzykiem: Witajcie! Jak czuje się Wałęsa?”

W ten obraz Wałęsy  Amerykanie zainwestowali, podobno,  około jednego biliona (polski jeden miliard) dolarów. To była najbardziej udana inwestycja amerykańska, która doprowadziła do zmian nie tylko w Polsce, ale w samym ZSSR, który się rozpadł na skutek polskiej Solidarności pod przywództwem Wałęsy.  To było zwycięstwo niespotykane w historii, jako że odbyło się bez rozlewu krwi. Polacy na tym zwycięstwie najbardziej skorzystali.  Pieniądze nie były dawane bezpośrednio działaczom Solidarności, gdyż dystrybucja miała miejsce poprzez szereg organizacji dobroczynnych, amerykańskie związki zawodowe jak FLCIO,  UAW, kościoły itp.

Jak zapłacono Nomenklaturze PRL-u za pokojowe oddanie władzy?

Wydaje mi się, że pod kierunkiem Wałęsy, brano pod uwagę interesy, także finansowe, ustępującego aparatu władzy, nie tylko aparatu bezpieczeństwa i wojska, ale także tak zwanej nomenklatury administracyjnej, partyjnej i przemysłowej. Jeden z moich kolegów szkolnych, dzisiaj już zmarły, pracował w Centrali Handlu Zagranicznego „Elektrim” gdzie był jednym z dyrektorów. Nie był partyjny i nie miał związków z SB. W czasie prywatyzacji jego zakładu pracy dostał  pakiet akcji Elektrimu. Kolega akcje te natychmiast  sprzedał z wielkim zyskiem i jak opowiadał, nagle został dolarowym milionerem. Mój dobry znajomy, profesor ekonomii na Michigan Technological University,Stephen P. Dresch, w czasie prezydentury Mazowieckiego, wysłał do niego memoriał.. W tym memoriale sugerował przekazanie części akcji nomenklaturze przemysłowej, aby zabezpieczyć przemysł przed dewastacją wynikająca z bezmyślnej prywatyzacji. Nie jestem pewny czy prezydent  Mazowiecki przeczytał ten memoriał, ale to co stało się przy okrągłym stole, było podobne do sugestii amerykańskiego profesora ekonomii. Wielu na pewno uważa, że prywatyzacja była niesprawiedliwa i że wielu ludzi, jak mój kolega z Elektrimu, skorzystało bezprawnie na tej zmianie ustrojowej, ale dzisiaj 28 lat po facie, szkoda już ronić łzy po tej stracie.  28 lat od upadku sowietyzmu w Polsce  to więcej niż okres pierwszej niepodległości od 1918 roku do 1939. Najważniejsze, że odbyło się bez krwawej wojny domowej i bez sowieckiej interwencji.

Kto donosił w PRLU i na kogo?

Trzeba Polakom przypomnieć, że w roku 1989 pracowało w SB 24,3 tysiąca oficerów, którzy nadzorowali około 90,000 TW (Tajnych Współpracowników).  Każdy z tych TW napisał chyba  10 albo więcej donosów rocznie, czyli w sumie jeden  milionów donosów.   Czyli około kilkadziesiąt donosów jaki napisał Bolek zwany Wałęsą jest kroplą w morzu wszystkich donosów jakie zebrała SB w ciągu roku. Historycy z IPN winni także zrobić krok dalej i odczytać, co w tych donosach pisał Bolek (Wałęsa). Może pisał, że jego koledzy słuchali Głosu Ameryki albo BBC?  Jak wiadomo wszyscy, którzy mieli radio, łącznie z partyjnymi, słuchało zagranicznych rozgłośni. Czy ktoś z jego powodu został aresztowany i postawiony przed sąd? Jak podaje IPN, po kilku latach Wałęsę zwolniono z pracy w Stoczni, czyli jego przydatność w roku 1976 dla SB się skoczyła. Powodem jego zwolnienia była Wałęsy niechęć do dalszej współpracy z SB.

Czy rząd PRL i SB wiedziało o funduszach napływających z Zachodu dla Solidarności?

Taki wielki przekaz funduszów z Zachodu dla Solidarności nie mógł ulec uwadze PRL-owskiego wywiadu i rządu Jaruzelskiego i Kiszczaka.  Aresztując Wałęsę w Magdalence i trzymając go w raczej komfortowych warunkach, obie strony miały czas na ustalenie procesu przekazania władzy, bez rozlewu krwi. Wałęsa był potrzebny z powodu jego autorytetu, jako przewodniczącego związku „Solidarność” i uspokojenia gorących głów w samej Solidarności, którzy palili się do krwawego rozliczenia z przeciwnikiem.. Prominenci chcieli sobie zapewnić bezkarność, za zbrodnie popełnione w czasie ich panowania, a także finansowe bonusy jak np. utrzymanie wysokich emerytur dla wojskowych, pracowników SB i wywiadu. W czasie dyskusji przy okrągłym sole, ustalono zarysy przekazania władzy jak i kontroli nomenklatury nad pewnymi gałęziami gospodarki.

Wedle mojego zdania, Wałęsa wypłynął na fali rewolucji robotniczej, jako rzeczywisty trybun ludowy. Jego osobowość stała się zarzewiem do upadku całego systemu komunistycznego. Upadek odbył się bez wielkiego przelewu krwi. To jest najważniejsze i nie wolno o tym zapomnieć.   Z mojego punktu widzenia, jeśli Wałęsa był manipulowany, to chyba przez Amerykanów a głównie przez Zbigniewa Brzezińskiego, który w tym czasie był doradcą od spraw bezpieczeństwa  Prezydenta Cartera.  Cała prasa zachodnia była podekscytowana Wałęsą.  Pokojowa Nagroda Nobla jaka mu przyznano, uratowała go chyba przed zamachem na jego życie.

Ja, jako Tajny Współpracownik SB  ( Przykład współpracy)

Moje kontakty z SB przypadają na lata 1961 -1965  kiedy to dwukrotnie wyjeżdżałem do Szwecji i dwukrotnie wracałem do PRL-u. Miałem wtedy 26 lat w 1961 roku i 30 lat w roku 1965. W 1961 roku po pierwszym powrocie ze Szwecji, gdzie pracowałem na Uniwersytecie w Uppsali, SB było zainteresowane, czyli byłem podejrzany, że „obcy wywiad” zorganizował mi pracę na Uniwersytecie i następnie wysłał mnie s powrotem do Polski, abym był amerykańskim czy anielskim szpiegiem.  Naiwny nie byłem, ale na SB starałem się robić wrażenie, że mogę opisać Instytut gdzie pracowałem i Polaków, których w Szwecji spotkałem. Już w Szwecji, wśród Polaków było wiadome, że każdy wracający stypendysta będzie przesłuchiwany przez SB. Dlatego tez umówiliśmy się, że można krytykować w czasie przesłuchań przez SB  te osoby które zdecydowały się zostać  na Zachodzie,  ale pomijać osoby które będą wracać do PRLu.  SB nie było tak przebiegle, jak to opisują historycy z IPNu.  Na przykład mój szkolny przyjaciel z gimnazjum, był „zaufanym” donosicielem SB, jako Tajny Współpracownik. Po powrocie ze Szwecji mieszkałem w jego mieszkaniu we Wrocławiu.  Otóż temu „zaufanemu” donosicielowi, oficer Prowadzący SB powierzył trudne zadanie napisanie donosu na mój temat: „Kto to jest Czekajewski dlaczego wrócił do Polski i co nim kieruje?”. Ponieważ mój kolega nie bardzo wiedział, co napisać poza tym, że chodziłem z nim do tej samej klasy i miałem kłopoty z nauczycielami, bo repetowałem klasę 9-tą, więc prosił mnie o pomoc. Napisałem, więc własną charakterystykę, w której aby wzmóc wiarogodność podkreśliłem ujemne cechy mego charakteru. Takimi cechami było opowiadanie antykomunistycznych dowcipów. Jednak celem moim było jakoby wytknięcie wad systemu i jego jakoby naprawa.  Moj kolega o pseudonimie „ODA” przepisał mój donos własnych pismem i doniósł do Oficera Prowadzącego SB jako własny. Po dwu tygodniach mój kolega dostał pochwałę od oficera SB, który go zapewnił go, że teraz ma zielone światło do wyjazdu na Zachód, i że jego donos był najlepszym, jaki dostali we Wrocławiu.  Dwa lata później mój kolega skorzystał z „zielonego światła” i wyjechał do Francji motocyklem marki Jawa 350 i więcej do PRL nie wrócił. Mieszka do dzisiaj w Kandzie a ja jestem ojcem chrzestnym jego syna, a on jest ojcem chrzestnym syna mego .  Muszę zeznać, bez bicia, że moje donosy z pobytów w Szwecji podpisywałem własnym imieniem i nazwiskiem, tak jak Lech Wałęsa, pseudonim Bolek. Chodziło mi oto aby wzbudzić w SB-owcach przekonanie, że nie mam nic do ukrycia i wszystko co pisze to święta prawda.  Pieniędzy od SB nie brałem a raczej kupowałem in rurki z kremem i kawę w czasie „tajnych spotkań”, co oficerowie SB udokumentowali w swych raportach. W roku 2012 dostałem z IPN-u fotokopie donosów na mnie i donosów własnych, w tym na siebie samego. Jest tego koło 200 stron.  Na tajnych teczkach SB  figuruje także mój pseudonim, którego do niedawna nie znałem, „FIZYK”. Czuję sie urażony, że na liście   Wildsteina”,  agentów i pokrzywdzonych nie figuruję. A dlaczego?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułHomeschooling. Nasz tydzień.
Następny artykułMenger na Wall Street
Uwielbiam podróże, zwiedziłem do tej pory (17 września 2015) 142 kraje, w tym tak egzotyczne, jak: Surinam, obie Gujany, Fiji, Vanuatu, Madagaskar, Malawi, Bhutan. Rwanda, Burundi, Haiti czy Myanmar. W samej Ameryce Łacińskiej, do niedawna moim ulubionym regionie, byłem przynajmniej 70 razy. Myślę, że wreszcie należałoby zacząć te wspomnienia spisywać, tym bardziej, że jest co: 4 Mundiale piłkarskie, wyrok 10 lat więzienia w Peru, spotkanie w cztery oczy z generałem Pinochetem, potem w Chiapas, z subkomendante Marcosem, wyciągałem ludzi z więzień (Panama, Abu Dabi). wspólnik ukradł mi hotel na Karaibach i parę innych historyjek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ