PODZIEL SIĘ

Dlaczego to co dzieje się w gospodarce Stanów Zjednoczonych powinno Polaków obchodzić i to szczególnie.

1.

Stare powiedzenie mówi, że gdy Ameryka kichnie, Europa ma katar. USA jest najważniejszym sojusznikiem Polski, największym mocarstwem i to co dzieje się tam, ma wpływ na resztę świata. Dolar amerykański jest walutą rezerwową świata i cały globalny handel rozliczany jest w walucie amerykańskiej. Nie tylko handel i system monetarny, ale także, a może nawet przede wszystkim wpływa na resztę świata amerykański system bankowy, oparty na banku centralnym (FED). Od ćwierćwiecza kopiujemy go także my. Presja na obniżki stóp procentowych, zachęty do zadłużania biznesów i obywateli, a zwłaszcza kreacja pieniądza i deficyty budżetowe – to jest model, który naśladuje rząd i NBP.  Ponieważ podobne przyczyny mają podobne skutki, znajomość sytuacji gospodarczej w USA pomaga w zrozumieniu tego, co dzieje się i będzie się działo w Polsce.

W Stanach Zjednoczonych od lat źle się dzieje. Ameryka ma grypę. Po dekadach ręcznego zarządzania pieniądzem, wspierania biznesu przez państwo i rosnącego w związku z tym zadłużenia w sferze publicznej i prywatnej, gospodarka tego kraju – wbrew hucpiarskim zapewnieniom Białego Domu – hamuje, a może nawet upada. Ujawnił to w końcu lutego 2020 wybuch tzw. epidemii korona wirusa, czego skutkiem są gwałtowne i głębokie spadki na Wall Street. Fala bessy sięgnęła Europy i Polski. Postawmy sobie zatem pytanie, czy i nam grozi krach na giełdach, spadek wartości pieniądza (inflacja) i kryzys gospodarczy? Nie chodzi mi o perspektywę rządu i państwa, lecz to co może dotknąć zwykłego obywatela. Tym bardziej, że krajowi eksperci, a zwłaszcza media  widzą ten problem w sposób wykrzywiony – wyłącznie przez pryzmat sensacji epidemiologicznej.

2.

Czy spadki na giełdzie to katastrofa? Absolutnie nie! Dla tych, (a) którzy uważają, że ceny papierów wartościowych w okresie boomu są zbyt wysokie i ich nie kupują, spadek jest okazją do osiągnięcia zysku. Po spadku kupuje się bowiem taniej. Na spadkach nie tracą także (b), ci,  którzy – widząc gwałtowną korektę rynku czy nawet bessę – nie ulegną panice i powstrzymają się od reakcji w oczekiwaniu na lepsze czasy. A nawet (c), którzy wprawdzie poddadzą się nastrojowi wyprzedaży, ale zapłacili za swoje udziały/akcje mniej niż otrzymają po ich spadku. Jedynymi, którzy w okresach załamania notowań, czy bessy mają powody do zmartwienia są (d) wysoce nieroztropni inwestorzy, którzy kupowali w szczycie cenowym i ulegając panice pozbywają  się swych udziałów w panice i ze stratą. Zasłużona kara spotka  tych ostatnich, za to, że poddali się presji irracjonalnego tłumu przy kupowaniu, i w panice, pod jego presją pozbywają się swych pozycji.

Takie jest prawo dżungli; jeśli nie wiesz co robisz, to lepiej tego nie rób. A jeśli mimo to popełniłeś błąd, to musisz za niego zapłacić. Nie inaczej jest tym razem, to jest począwszy od 21 lutego 2020 roku, kiedy po kilkunastu latach boomu na kredyt, rynek powiedział: sprawdzam i każda kolejna sesja[1] kończy się kilkuprocentową stratą na indeksach. Równocześnie rosną ceny obligacji, spada cena złota, ropy naftowej, spadają notowania kryptowalut, dolara, na przemian ze wzrostem cen złota, dolara, kryptowalut, czy spadkiem cen obligacji. Słowem, giełda zamieniła się w chaotyczne smutne miasteczko, bo trudno to nazwać nawet kasynem.

Z tego, co pisałem na temat rynku papierów wartościowych do tej pory możecie się Państwo zorientować, że jesteśmy w przededniu gigantycznego krachu, którego winowajcami są politycy i bankierzy. Dlatego, uspokajam was: o ile nie znaleźliście się w ostatniej z wymienionych kategorii (d), nie reagujcie na tę panikę i na wszelki wypadek zapomnijcie na jakiś czas o rynku papierów wartościowych, w ogóle.

Po pierwsze primo, to nie chodzi wcale o żadnego korona wirusa. Wirus tylko ujawnił to,  o czym wiemy od lat. W nowoczesnym społeczeństwie epidemia, w wyniku której umiera mniej niż 0,2 proc. chorych, i to tylko w kategorii wiekowej, powyżej 70 lat, nie tylko nie powinna mieć znaczenia epidemiologicznego, a tym bardziej finansowego.

Secundo, obecne spadki na giełdzie są skutkiem istnienia tzw. baniek spekulacyjnych, które były rozpoznane i oczekiwane już ponad 10 lat temu. Dzięki manipulacjom i fałszerstwom banków centralnych bańki utrzymały się przez dłużej. ale to nie powód, żeby nigdy nie pękły. Jeśli nawet ich czas ostatecznie nie nadszedł, na pewno wkrótce nadejdzie. Mamy więc dobrą okazję do przećwiczenia zachowań obronnych. Czytajcie Milion plus!

Tertio, ryzykowna i arogancka polityka monetarna[2], służąca niemal wyłącznie ochronie interesów polityków, którzy pod pretekstem troski o obywateli pauperyzują tych ostatnich, nieprzyzwoicie się na tym bogacąc, zaowocowała radykalizacją nastrojów ze strony zwolenników socjalizmu a nawet komunizmu, którzy uznali, że jest okazja dokopania kapitalistom. Jeden z nich, wieloletni senator USA ze stanu Vermont, Bernie Sanders, ma szanse uzyskać nominację Partii Demokratycznej do wyścigu o Biały Dom, i wygrać w cuglach z  obecnym włodarzem Stanów Zjednoczonych. Skutkiem tego zwycięstwa, w USA zapanowałby socjalizm. Ale to nie kapitalizm jest winien, lecz jego brak. U nas podziały polityczne są bardzo podobne. Różnią nas tylko nazwiska polityków. Problemy i podziały wiele się nie różnią.  To, co dzieje się dzisiaj na Wall Street to przedsmak tego, co czeka Amerykę i resztę świata, gdy obecne spadki indeksów nie zahamują, a końcówka prezydentury Trumpa przypadnie na okres recesji gospodarczej i pod adresem Avenue Pennsylvania 1600 zasiądzie sędziwy Sanders. Aby się przygotować na najgorsze, warto skorzystać z korekty na rynku prawdziwego pieniądza, czyli złota i  srebra, i kupić tyle bulionu złotego/srebrnego na ile was stać. W szczycie kryzysu, w który właśnie wchodzimy, odbijecie sobie to ryzyko wielokrotnie! Ta rada dotyczy tak Amerykanów, jak i Polaków.

Ze swej strony zobowiązuję się monitorować trudne czasy i informować Was o nich na łamach Milion plus, na bieżąco.

Jan M Fijor

milionerstwo,pl

[1] Piszę ten tekst wieczorem 28 lutego 2020. W ciągu minionego tygodnia inwestorzy w amerykański rynek akcji stracili łącznie ok. 6 bilionów USD. Dzisiaj doszedł siódmy, a może i ósmy bilion USD.

[2] Mam na myśli bezkarne drukowanie pieniędzy, manipulowanie stopami procentowymi,  a także szaleńcza ekspansja kredytowa, skutkiem której w minionej dekadzie zadłużenie większości państwa Zachodu potroiło się.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDziesięcioletnia milionerka
Następny artykułExpert w Bentleyu
Uwielbiam podróże, zwiedziłem do tej pory (17 września 2015) 142 kraje, w tym tak egzotyczne, jak: Surinam, obie Gujany, Fiji, Vanuatu, Madagaskar, Malawi, Bhutan. Rwanda, Burundi, Haiti czy Myanmar. W samej Ameryce Łacińskiej, do niedawna moim ulubionym regionie, byłem przynajmniej 70 razy. Myślę, że wreszcie należałoby zacząć te wspomnienia spisywać, tym bardziej, że jest co: 4 Mundiale piłkarskie, wyrok 10 lat więzienia w Peru, spotkanie w cztery oczy z generałem Pinochetem, potem w Chiapas, z subkomendante Marcosem, wyciągałem ludzi z więzień (Panama, Abu Dabi). wspólnik ukradł mi hotel na Karaibach i parę innych historyjek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here