PODZIEL SIĘ

(tekst ten został napisany na konkurs Letniej Szkoły prof. Leszka Balcerowicza)

Polskie sądownictwo od lat boryka się z tymi samymi problemami. Można wśród nich wymienić przeciągające się procesy oraz postępujące upolitycznianie kadry sędziowskiej. Obie kwestie stanowią poważne wyzwania dla polskiej praworządności. W tej sytuacji warto rozważyć wprowadzenie reformy, która miałaby wpływ na obydwa zagadnienia. Takim rozwiązaniem byłoby zastąpienie funkcjonujących dzisiaj ławników instytucją ławy przysięgłych. Rozwiązanie takie stosuje się głównie w krajach anglosaskich, ale również w Belgii czy we Włoszech. W Polsce miałoby ono ogromny wpływ zarówno na niezwisłość sądów jak i na ostateczną długość rozpraw karnych.

Niezawisłość sądów kojarzona jest głównie z niezawisłością sędziów – sposobem ich wyboru, immunitetem i niezależnością finansową. O ile jest to faktycznie znacząca część tego zagadnienia, o tyle nie wyczerpuje go całkowicie. Można powiedzieć, że od niezależności sędziów jeszcze ważniejszy jest tutaj element społecznego udziału w sprawowaniu władzy sądownicznej. Taki udział, jak nic innego, zapewnia niezawisłość tej władzy.

W Polsce ten szczególnie istotny element ogranicza się do występowania instytucji ławników. Wybierani są oni na 4 lata przez rady gmin. Ich kandydatury mogą być zgłaszane przez obywateli lub organy państwowe. Niestety, wymagane jest poparcie co najmniej 50 osób z czynnym prawem wyborczym, co tylko ogranicza społeczną aktywność w tym obszarze. Ponadto zwykle brakuje chętnych na stanowiska ławników. Wśród kandydatów szczególnie mało jest ludzi młodych.[1]  Dodatkowo od 2005[2]  roku ławnicy uczestniczą tylko w rozprawach o zbrodnie. Skład stanowią wtedy jeden sędzia zawodowy i dwóch ławników, a w rozprawach o czyn zagrożony karą dożywotniego pozbawienia wolności: dwóch sędziów zawodowych i trzech ławników. Niestety, wszystkie inne sprawy karne rozpatrywane są wyłącznie przez jednego sędziego zawodowego. Poza tym w praktyce ławnicy, mimo praw przysługujących im na równi z sędziami zawodowymi, zajmują zwykle bierne stanowisko i niechętnie podejmują dyskusję.[3]

Tak zaprojektowana instytucja ławników niestety nie zapewnia wysokiego udziału społecznego w sprawowaniu władzy sądowniczej. Rozwiązaniem tego problemu byłoby zastąpienie ławników ławą przysięgłych. Po pierwsze, co do zasady, skład ławy przysięgłych nie może się powtórzyć. Tym samym, zamiast tych samych ławników wybieranych na kilkuletnie kadencje, polskie sądy doświadczałyby ciągłej wymiany elementu społecznego. Po drugie ława przysięgłych jest dużo bardziej odporna na naciski ze strony sędziów zawodowych. Z racji tego, że ci sami członkowie ławy przysięgłych nie pojawiają sie przed sądem w żadnym innym procesie, nie muszą oni dbać o swoje przyszłe interesy czy stosunki ze środowiskiem sędziowskim. Po trzecie, z racji swojej roli, ława przysięgłych nie może spychać obowiązku podejmowania decyzji na sędziów zawodowych, jak to się ma w przypadku większości ławników.

Ponadto wprowadzenie ławy przysięgłych miałoby znaczący wpływ na ostateczną długość rozpraw karnych. Po pierwsze, tradycyjnie, od wyroku uniewinniającego wydanego przez ławę przysięgłych nie przysluguje apelacja. Tym samym cały proces karny kończy się na sądzie pierwszej instancji. Po drugie ława przysięgłych może operować jedynie w trybie ‘trial’ polegającym na przeprowadzania procesu w kilka dni następujących po sobie. Tym samym całe postepowanie, od chwili oficjalnego rozpoczęcia, nie może trwać miesiącami lub nawet latami, jak to się zdarza obecnie.

Warto również zauważyć, że w polskim systemie administracyjno-prawnym nie ma strukturalnych przeszkód, które uniemożliwiłyby zastąpienie ławników ławą przysięgłych. Obecna Konstytucja nie określa formy społecznego udziału w sprawowaniu władzy sądowniczej.[4] Tym samym wystarczyłoby znieść instytucję ławników i pozostawić sądy w rozprawach karnych pod przewodnictwem jednego sędziego zawodowego. To on decydowałby o kwalifikacji prawej czynu i ewentualnym wymiarze kary. Oprócz tego należałoby wprowadzić ławę przysięgłych składającą się z 12 członków. Ci byliby wybierani losowo z  rejestru meldunkowego i decydowaliby o stanie faktycznym, wydając wyrok ‘winny’ lub ‘niewinny’, zgodnie z instrukcją co do stanu prawnego otrzymaną od sędziego. Rozwiązania z zakresu prawa pracy i rekompensaty za czas spędzony w sądzie, które istnieją dzisiaj, można by bezpośrednio zastosować do członków ław przysięgłych.

Istotny jest fakt, że instytucja ławy przysięgłych w Polsce nie byłaby całkowitą nowością. Zarówno Konstytucja Marcowa z 1921 roku,[5] jak i  kodeks postępowania karnego z 1928,[6] wprowadzały tzw. „sądy przysięgłych”. Zostały one ostatecznie zastąpione przez ławników dopiero przez rząd PRL,[7]  czerpiący inspirację z rozwiązań praktykowanych w Związku Radzieckim.[8]

Biorąc pod uwagę obecne problemy polskiego sądownictwa, warto rozważyć ponowne wprowadzenie instytucji ławy przysięgłych. Rozwiązałoby to, przynajmniej po części, problemy przeciągających się procesów oraz upolitycznienia sądów.

Kacper Zając (London School of Economics)

[1] J. Ruszewski (red), Ławnicy – społeczni sędziowie, Suwałki, 2011, s. 71

[2] DzU nr 112, poz. 766

[3] G. Arytmiak, M. Rogalski, Z. Sobolewski (red), Proces karny: część ogólna, Warszawa, Wolters Kluwer Polska, 2007, s.76

[4] Art. 182: „Udział obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości określa ustawa.”

[5] Art.83:  „Do orzekania o zbrodniach, zagrożonych cięższemi karami, i o przestępstwach politycznych będą powołane sądy przysięgłych. Czyny, podlegające sądom przysięgłych, organizację tych sądów i tok postępowania — określą szczegółowe ustawy.”

[6] Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 19 marca 1928 r. Kodeks postępowania karnego – art. 385 – 440

[7] Ustawa z dnia 27 kwietnia 1949 r. o zmianie prawa o ustroju sądów powszechnych.

[8] J. Ruszewski (red), Ławnicy – społeczni sędziowie, Suwałki, 2011, s. 67

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułImigracja i jej znaczenie
Następny artykułKonkurs
Uwielbiam podróże, zwiedziłem do tej pory (17 września 2015) 142 kraje, w tym tak egzotyczne, jak: Surinam, obie Gujany, Fiji, Vanuatu, Madagaskar, Malawi, Bhutan. Rwanda, Burundi, Haiti czy Myanmar. W samej Ameryce Łacińskiej, do niedawna moim ulubionym regionie, byłem przynajmniej 70 razy. Myślę, że wreszcie należałoby zacząć te wspomnienia spisywać, tym bardziej, że jest co: 4 Mundiale piłkarskie, wyrok 10 lat więzienia w Peru, spotkanie w cztery oczy z generałem Pinochetem, potem w Chiapas, z subkomendante Marcosem, wyciągałem ludzi z więzień (Panama, Abu Dabi). wspólnik ukradł mi hotel na Karaibach i parę innych historyjek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here