PODZIEL SIĘ

To, że indeksy giełdowe są na rekordowo wysokim poziomie, bezrobocie jest rekordowo niskie, a dane GUS wskazują na niczym niezmąconą świetlaną przyszłość, to zwykle koniec fazy wzrostu i początek krachu.

W poprzednim odcinku porad antykryzysowych obiecałem garść rad odnośnie tego, jak bezboleśnie spłacać kredyty i inne długi. Oto one.

Konsolidacja I

Zaczynamy od spłaty kredytów najbardziej dotkliwych, czyli najwyżej oprocentowanych, albo takich, które musimy spłacić wcześniej niż inne. Jeśli jesteśmy szczęśliwymi  posiadaczami zadłużonej nieruchomości, a dokładniej, kredytu hipotecznego, który jest zwykle oprocentowany najłagodniej proponuję, aby wszystkie inne długi sprowadzić do jednego kredytu hipotecznego i ten ostatni nadpłacać.

Jak to uczynić?

Policzyć na jaką kwotę jesteśmy zadłużeni, iść czym prędzej do banku, w którym mamy kredyt hipoteczny  i poprosić o jego zrefinansowanie (spłacenie starego, aktualnego kredytu przy pomocy kredytu nowego, mniej uciążliwego – przyp. jmf), zaznaczając że nadwyżkę w stosunku do obecnego salda zadłużenia przeznaczymy na spłatę pożyczek A, B, długu C itd. W ten sposób, poziom naszego długu co prawda się nie zmieni, jednakże jego oprocentowanie (koszt) spadnie.

Jeśli się pospieszycie, za ten zrefinansowany kredyt nie zapłacicie więcej niż płacicie obecnie. A kiedy już go otrzymacie, proponuję, aby zamiast raz z miesiącu, spłacać połowę raty co dwa tygodnie. W rezultacie nie odczujecie większej zmiany w portfelu, dług jednak zacznie szybciej spadać, gdyż w ciągu roku spłacicie 13 rat (26 razy po pół raty) zamiast dotychczasowych 12 rat pełnych.

Historia kredytowa, której bohater, czyli wy, ma do spłacenia nie 5 kredytów/pożyczek, lecz tylko jeden dług hipoteczny w oczach bankiera wygląda znacznie lepiej niż historia składająca się z pięciu czy więcej pozycji. Co więcej, ktoś, kto ma na koncie spłatę kilku kart kredytowych, kredytu hipotecznego, i kilku innych długów zaciągniętych na zakup drogiego odkurzacza oraz wczasów w Bułgarii łatwo może przeoczyć czy to termin, czy wręcz cała spłatę (danej) raty i popsuć sobie kredyt. Jednej jedynej spłaty się nie przeoczy, chyba że akurat nie ma się pieniędzy, ale nawet w takiej sytuacji konsolidacja jest korzystniejsza.

Banki dobrze wiedzą, że noga może się powinąć każdemu. Jeśli jednak odpowiednio wcześnie im to zgłosimy, znajdą sposób na zrestrukturyzowanie (dopasowanie do sytuacji) spłaty, czy wręcz całego kredytu. Bankowi czy karcie kredytowej, które widzą, że mamy takich problemów kilka zwykle zapala się światełko alarmowe. Widząc spóźnienie jednej raty, raz w miesiącu to dla nich nie problem. Tym bardziej, gdy wiedzą, że przez okres poprzedzający opóźnienie nadpłacaliśmy nasze zobowiązania.

Konsolidacja II

Komuś, kto nie posiada kredytu hipotecznego, a chciałby się pozbyć kosztownego zadłużenia na kartach kredytowych, proponuję konsolidację wszystkich długów na tej z kart kredytowych, która jest oprocentowana najłagodniej. Przykładowo mamy Visę A na 28 proc., Master Card na 24 procent i drugą Master Card na 11 procent. Przy pomocy tej ostatniej spłacamy długi na pierwszej i drugiej, a zaoszczędzoną różnicą nadpłacamy (ile tylko się da) dług na Master Card (tej na 11 proc.).

Pamiętajcie, karta kredytowa nie służy zaciąganiu kredytu, lecz ułatwieniu spłaty zobowiązań, zakupów, należności. Ktoś, kto się z tym stwierdzeniem nie zgadza i szuka w karcie kredytowej łatwej pożyczki, ten prędzej czy później pójdzie z torbami. Kartom kredytowym poświęcimy osobny odcinek, a może nawet  dwa.

W następnym odcinku będzie o wyniszczającej nas inflacji, która wkrótce pokaże swe obrzydliwe oblicze.

I pamiętajcie, królem w czasie kryzysu jest gotówka!

W trudnych czasach w banku trzymamy tylko tyle pieniędzy, ile musimy. Resztę proponuję schować z banku ziemskim.

 

Cdn.

Jan M Fijor

menger.pl

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKryzys nadchodzi. Od czego zacząć? (1)
Następny artykułCash is a king! (1)
Uwielbiam podróże, zwiedziłem do tej pory (17 września 2015) 142 kraje, w tym tak egzotyczne, jak: Surinam, obie Gujany, Fiji, Vanuatu, Madagaskar, Malawi, Bhutan. Rwanda, Burundi, Haiti czy Myanmar. W samej Ameryce Łacińskiej, do niedawna moim ulubionym regionie, byłem przynajmniej 70 razy. Myślę, że wreszcie należałoby zacząć te wspomnienia spisywać, tym bardziej, że jest co: 4 Mundiale piłkarskie, wyrok 10 lat więzienia w Peru, spotkanie w cztery oczy z generałem Pinochetem, potem w Chiapas, z subkomendante Marcosem, wyciągałem ludzi z więzień (Panama, Abu Dabi). wspólnik ukradł mi hotel na Karaibach i parę innych historyjek.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here