PODZIEL SIĘ

Strefy Specjalne w Hondurasie zgodne z konstytucją

Pod koniec maja 2014 roku, Rada Konstytucyjna Honduraskiego Sądu Najwyższego odrzuciła apelację wobec wyroku sądowego z 8 lutego b.r. zezwalającego na utworzenie w tym środkowoamerykańskim państewku tzw. Stref Zatrudnienia i Rozwoju Gospodarczego, znanych pod kryptonimem ZEDE[1], a ochrzczonych przez media terminem miast czarterowych. Apelację złożyła w lutym tego roku adwokat, Marta Adeline Ávila Sarmiento, reprezentująca ugrupowania zarzucające ZEDE niezgodność z konstytucją.

Zgodnie z informacją zamieszczoną przez dziennik PanAm Post, Ávila Sarmiento przedstawiła 16 zarzutów niekonstytucyjności ZEDE. W szczególności domagała się uznania przez sąd, że ZEDE pogwałcą suwerenność terytorialną Hondurasu, pozbawią rząd w Tegucigalpa ogólnonarodowego charakteru, a także stoją w sprzeczności z ogólnym interesem publicznym. Ponadto, zdaniem podmiotu apelującego, budowa miast czarterowych stanowi zagrożenie dla obywatelskich i prawnych interesów Hondureńczyków, zarówno w sferze prywatnej i publicznej, których strefy pozbawiają prawa do swojej narodowości.

Wśród kwestii poruszanych przez stronę apelującą, znalazł się zarzut o niekonstytucyjności poboru podatku w strefach ZEDE. Mecenas Sarmiento utrzymywała, że jedynym legalnym ciałem mającym prawo do ustanawiania i pobierania podatków i innych opłat jest w Hondurasie Kongres Narodowy. Inny zarzut odnosił się do prawa emisji pieniądza, które – zdaniem apelujących – przysługuje wyłącznie władzy państwowej. Przyjmując, że strefy ZEDE nie podlegają jakimkolwiek restrykcjom geograficznym, może się zdarzyć, że strefa znajdzie się na granicy z Gwatemalą, Salwadorem, czy Nikaraguą. Taka sytuacja zagraża integralności terytorialnej państwa Honduraskiego.

 

Oto uzasadnienie odrzucenia apelacji przez Radę Konstytucyjną Hondurasu[2]

 

Rada Konstytucyjna odrzuciła apelację jednogłośnie, nie dopatrując się w żadnym z zarzutów, znamion niekonstytucyjności. W uzasadnieniu oddalenia apelacji podano szczegółowe przepisy konstytucji kraju oraz Deklaracji Praw Człowieka uchwalonej przez ONZ, jak również zapisy Specjalnej Ustawy Ustanawiającej ZEDE. Komentarz do uzasadnienia przygotowali przedstawiciele Instytutu Eleutera, najbardziej znanego i szanowanego klasyczno-liberalny think tank Hondurasu[3]. Dyrektor instytutu Guillermo Peña Panting, powiedział m. in. że wyrok Sądu Najwyższego umożliwia twórcom idei stref specjalnych pokonanie ostatniej przeszkody na drodze prawnej i organizacyjnej do utworzenia ZEDE. Tym samym ustawa o powołaniu stref, przyjęta pół roku temu przez honduraski parlament stosunkiem głosów 107 – 21, dowiodła nie tylko konstytucyjności, lecz także słuszności przyjętych rozwiązań.

 

Fakty o ZEDE

 

Zanim honduraski parlament przyjął ogromną większością koncepcję budowy miast czarterowych (prywatnych) w tym ubogim i targanym niepokojami społecznymi kraju, pomysł był przez kilka lat torpedowany. Powoływano się na fiasko podobnej koncepcji w Salwadorze, gdzie projekt wydzielenia niewielkiej prowincji, która rządziłaby się wolnorynkowymi zasadami, mimo przyjęciu go przez rząd, został ostatecznie utrącony.

Nie jest tajemnicą, że pomysłodawcy honduraskich ZEDE[4] korzystali z doświadczeń salwadorskich, starając się wyeliminować wszystko to, co przyczyniło się do upadku stref w Salwadorze. Mimo to plany stworzenia Specjalnego Obszaru Rozwojowego napotykał na nieustanne sprzeciwy, zarówno ze strony opozycji politycznej, jak i innych instytucji i organizacji o tendencjach lewicowych. Pod wpływem nacisku tych grup Sąd Najwyższy zdecydował się rozpatrzyć apelację p. Sarmiento, posługując się przy tym szczegłówymi analizami honduraskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Prócz wspomnianych powyżej argumentów strony apelującej a dotyczących niekonstytucyjności oraz sprzeczności z istniejącym prawem, swój sprzeciw wobec ZEDE zgłosiło ponad 50 miejscowych organizacji pozarządowych (NGO).

Zanim apelacja znalazła się na wokandzie Sądu Najwyższego, pionierzy ZEDE dokonali zmian w prawie, czyniąc zarzuty p. Sarmiento chybionymi. Mimo iż sformułowane w niej zarzuty straciły sens, apelacja była kontynuowania. Strona atakująca utrzymywała, że zmiany prawa to nic innego, jak retusz mający na celu “wprowadzenie narodu w błąd w celu wyłudzenia przez grupę interesu części terotorium, kraju, z wyłączeniem jej spod obowiązującego prawa, systemu wymiaru sprawiedliwości oraz administracji podatkowej).

Słowem, potraktowano twórców strefy specjalnej jak zwykłych rabusiów, którzy chcą zmylić opinię publiczną.

 

Nie przeszło

 

Na całe szczęście, plany te nie zyskały uznania Rady Konstytucyjnej, która po wnikliwej analizie zarzutów ostatecznie je odsunęła, dając tym razem ZEDE wolną drogę.

„Dzięki wyrokowi – podkreślił Peña Panting – inwestorzy, lokalni deweloperzy, a także zainteresowani strefą cudzoziemcy otrzymali jakże potrzebne wsparcie legalne, dzięki któremu będą mogli rozpocząć prace przy projekcie. Argumenty, jakimi posłużyła się opozycja wobec ZEDE miały na celu zdyskredytowanie idei, która z pewnością pomoże w rozwoju gospodarczym naszego kraju.”

Zaraz po ogłoszeniu wyroku delegacja przedstawicieli instytucji wchodzących w skład ZEDE spotkała się z parlamentarzystami południowokoreańskimi, a także przedstawicielami firm koreańskiego sektora prywatnego, które będą zaangażowane w budowę ZEDE. Na spotkaniu dyskutowano kwestie lokalizację pierwszej ze stref, a także harmonogram prac przy jej budowie. Firmą, która zajmuje się kompleksowym opracowaniem planów pierwszej ZEDE jest południowokoreańska spółka Posco Planet. Koreańczycy mają tworzyć front budowy w oparciu o cztery wytypowane na początek lokalizacje, a więc: Amapala, Alianza, Nacaome i San Lorenzo – wszystkie te osady znajdują się w obrębie Zatoki Fonseca.

Wiadomo już, że prace zostaną rozpoczęte w niewielkiej, położonej na wysepce osadzie Amapala, znajdującej się na wodach Zatoki Fonseca i mającej najlepsze warunki brzegowe oraz nawigacyjne do budowy portu morskiego, mogącego przyjąć statki dowolnych rozmiarów. Ze względu na stosunkowo małą powierzchnię Amapala, centrum logistycznym projektu zostanie miasteczko Nacaome, położone ok. 42 km od planowanego portu. Nie wiadomo jeszcze jakie będzie przeznaczenie pozostałych dwóch lokalizacji: Allianza oraz San Lorenzo. Na razie są one traktowane jako ewentualne zaplecze na wypadek rozrastania się ZEDE.

Najtrudniejsze zadanie, a więc przełamanie schematów i wyrwanie się ze stereotypów, twórcy ZEDE mają już za sobą. Z zapartym tchem będziemy obserwować postępy prac przy honduraskich miastach czarterowych. Nie ukrywamy, że dla polskiej strefy EPPA jest to obok Hongkongu, Singapuru oraz Shenzen bezcenny poligon doświadczalny.

 

(jmf)

 


[1] Na koncepcji ZEDE opiera się plan utworzenia na terenie Polski specjalnych jurysdykcji, które jednak działałyby według polskiego prawa, a jedynie omijały polskie sądownictwo.  Aby tego dokonać, rolę organu rozstrzygającego spory gospodarcze pełniłaby w takich strefach np. londyńska Tajna Rada Królewska Privy Council, prywatny sąd arbitrażowy. Polski odpowiednik ZEDE ochrzczony został przed media Polskim Hongkongiem. Ideą tą zajmuje się nowoutworzona Fundacja Instytut Carla Mengera – www.menger.pl).

[2] Organ analogiczny do polskiego Trybunału Konstytucyjnego.

[3] Odpowiednik polskiego Centrum Adama Smitha.

[4] Jednym z czołową przedstawicieli tej grupy jest Mark Klugman , ekonomista amerykańs,ki, były doradca prezydenta Reagana. On jest również mentorem polskiej EPPA.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzekamy
Następny artykułDependencje Korony Brytyjskiej
Uwielbiam podróże, zwiedziłem do tej pory (17 września 2015) 142 kraje, w tym tak egzotyczne, jak: Surinam, obie Gujany, Fiji, Vanuatu, Madagaskar, Malawi, Bhutan. Rwanda, Burundi, Haiti czy Myanmar. W samej Ameryce Łacińskiej, do niedawna moim ulubionym regionie, byłem przynajmniej 70 razy. Myślę, że wreszcie należałoby zacząć te wspomnienia spisywać, tym bardziej, że jest co: 4 Mundiale piłkarskie, wyrok 10 lat więzienia w Peru, spotkanie w cztery oczy z generałem Pinochetem, potem w Chiapas, z subkomendante Marcosem, wyciągałem ludzi z więzień (Panama, Abu Dabi). wspólnik ukradł mi hotel na Karaibach i parę innych historyjek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here