PODZIEL SIĘ

Dylemat pozorny

Czy korzystanie z emerytury państwowej, w sytuacji, gdy człowiek do niej uprawniony tych pieniędzy naprawdę nie potrzebuje, jest moralne?

 

Oto, przed jakim, skądinąd dość niecodziennym dylematem,

pobrane-2

stanął niedawno znany ekonomista amerykański, jeden z najwyżej cenionych specjalistów szkoły austriackiej, Mark Skousen. Ukończył bowiem 65 lat, czyli wiek emerytalny, uprawniający go do emerytury, moralnie jednak czuł, że nie powinien tych pieniędzy brać.

Skousen jest człowiekiem zamożnym, świadomym trudności ekonomicznych targających Stanami Zjednoczonymi, w tym deficytu budżetowego. Jako człowiek głęboko religijny, uznał, że znacznie przyzwoiciej będzie pieniędzy tych nie przyjmować, pozostawiając je bliźnim znajdującym się w większej potrzebie.

Zadłużone po uszy państwo nie jest w stanie wywiązać się ze swoich podstawowych obowiązków. Było to zgodne z etyką libertarianina, tym bardziej, że Skousen w swojej publicystyce, ale i w codziennym życiu podkreśla, że obowiązkiem człowieka miłującego wolność i dążącego do minimalizacji funkcji państwa, jest pomaganie innym. Właśnie ta indywidualna, prywatna pomoc jest szansą na to, że pomoc państwa dla tzw. biednych, a zwłaszcza towarzysząca jej redystrybucja dochodu staną się w końcu zbędne.

Piszę o tym, ponieważ podobna refleksja może najść niejednego z tych Polaków, którzy mimo prawa do emerytury znakomicie sobie bez niej radzą, gdyż zadbali o swoją przyszłość nie oglądając się na „łaskawość” rządu. Nie tak dawno sam stanąłem przed podobnym dylematem osobiście. Tak w przypadku Marka Skousena, jak i moim

przyszła jednak refleksja.

Pieniądze w rękach rządu to pieniądze w dużym stopniu zmarnowane. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że konto Social Security, a więc amerykańskiej agencji rządowej odpowiedzialnej za fundusz emerytalny, odpowiednika naszego ZUS-u, jest od dawna puste. Zgromadzone tam pieniądze są systematycznie wykorzystywane przez rządzących do łatania innych wydatków budżetu. Nie inaczej jest w Polsce.

Prawdopodobieństwo, że rząd wykorzysta zaoszczędzone na naszych emeryturach pieniądze na swoje własne cele i, na przykład, zacznie tworzyć miejsca pracy, albo opłacać kolejną grupę darmozjadów, fundując im przywileje czy ulgi jest bliskie pewności. Pozostawiając pieniądze w rękach, w przypadku Mark, Social Security, w moich, ZUS-u, wspieramy jawną kradzież, w najlepszym przypadku, marnotrawstwo.

Skousen postanowił zatem przemyśleć sprawę i znaleźć wyjście zgodne z etyką libertariańską, tym bardziej, że – jak pisze Lew Rockwell z Instytutu Misesa w Alabamie:

(…) Pamiętać należy, że pieniądze na kontach social security należały niegdyś do konkretnych ludzi, którym zostały one pod przymusem uwięzienia czy innej kary zwyczajnie zrabowane. Wszak żaden interes wyższy nie upoważnia państwa do konfiskowania cudzej własności (…)

Obowiązkiem każdego, kto uważa, iż korzystanie z łupów złodzieja, czyli paserstwo jest niemoralne, jest zwrócić przedmiot kradzieży jego oryginalnemu właścicielowi. Niestety, mimo najszczerszej chęci, zadanie to jest niemożliwe do wykonania. Biurokracja rządowa pozbawiła składki emerytalne tożsamości, dzięki czemu m.in. możliwe było zaanektowanie OFE. Mimo iż pieniądze znajdujące się na prywatnych kontach funduszy emerytalnych należały do ich kontrybutorów, zostały bez cienia żenady skolektywizowane, czyli upaństwowione.

Jedno jednak jest pewne – mówi Mark Skousen – państwo, jak każdy inny podmiot nie ma prawa do cudzej własności, tym bardziej gdy uzyskało do niej dostęp poprzez działaniom agresywne, wbrew woli ich właścicieli. Oddanie własnej emerytury państwu jest godzeniem się na taki rabunek. Znacznie bardziej moralnie będzie pozbawić państwo do nich dostępu.

Jedyny wniosek

W przededniu swoich 65 urodzin – mówi Mark Skousen – długo nad tym problemem myślałem. Jako żarliwy zwolennik ograniczonego państwa oraz zaufania we własne możliwości, nie powinienem państwowej emerytury przyjąć. Ciężko całe życie pracowałem, byłem gospodarny, oszczędzałem, inwestowałem w prywatne fundusze emerytalne, zgodnie z zasadą Beniamina Franklina „praca, oszczędność i przezorność”, więc dziś stać mnie na życie w oparciu o własne środki.

Nie mogę jednak pozwolić na to, aby wysiłek mój i wszystkich tych, którzy składali się na fundusz Social Security został zmarnowany”.

Wniosek był jeden, tym bardziej, że przed podobnym dylematem stanął kilkanaście lat wcześniej wujek Marka Skousena, który po rozterkach swoją emeryturę przeznaczył…na cel charytatywny, wychodząc z założenia propagowanego od lat przez innego wybitnego ekonomistę z kręgu szkoły austriackiej, Waltera Blocka, że „nikt nie powinien pozostawiać do dyspozycji państwa pieniędzy, które mu się należą, gdyż należne nam pieniądze powinny zostać zabrane z rąk, które do niech nie mają prawa”.

Mark Skousen, a za Markiem my zachęcamy wszystkich tych, którzy stają przed podobnym problemem, aby złożyli przed samym sobą „Ślubowanie Emerytalne” i pieniądze otrzymane każdego miesiąca od swojego państwowego organu emerytalnego, których tak naprawdę nie potrzebują przeznaczali na jakiś szlachetny cel, na dobroczynność filantropię. Niech to będzie fundusz parafialny, pomoc ludziom znajdującym się w trudnych warunkach, dotacja na Instytut Carla Mengera (intencje można zgłaszać na menger.pl) czy inna szczytna intencja.

Jan M Fijor

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWznawiamy działalność!
Następny artykułW drodze do zniewolenia. Kenneth Rogoff – czempion nowego społeczeństwa (I)
Uwielbiam podróże, zwiedziłem do tej pory (17 września 2015) 142 kraje, w tym tak egzotyczne, jak: Surinam, obie Gujany, Fiji, Vanuatu, Madagaskar, Malawi, Bhutan. Rwanda, Burundi, Haiti czy Myanmar. W samej Ameryce Łacińskiej, do niedawna moim ulubionym regionie, byłem przynajmniej 70 razy. Myślę, że wreszcie należałoby zacząć te wspomnienia spisywać, tym bardziej, że jest co: 4 Mundiale piłkarskie, wyrok 10 lat więzienia w Peru, spotkanie w cztery oczy z generałem Pinochetem, potem w Chiapas, z subkomendante Marcosem, wyciągałem ludzi z więzień (Panama, Abu Dabi). wspólnik ukradł mi hotel na Karaibach i parę innych historyjek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here