PODZIEL SIĘ

pobrane

Przygotowywana pod pretekstem walki z terroryzmem i przestępczością likwidacja banknotu 100 dolarowego, to preludium do prawdziwego zniewolenia

Nieśmiałe początki

Jedną z koncepcji gospodarczych, które budzą ostatnio wiele kontrowersji jest nieznana dotąd, nierozważana nawet przez nieprzyjaznych pieniądzowi komunistów, likwidacja gotówki. W Danii i Norwegii pieniądz papierowy praktycznie już nie istnieje, do jego likwidacji przygotowuje się inny pionier postępu społecznego, mianowicie Szwecja.

Już trzy lata termu – mimo usilnych starań – nie udało mi się zamienić banknot stueurowy na korony szwedzkie. Odmówiono mi, legalnej skądinąd, wymiany nawet w oddziałach Sveridges Riksbank, szwedzkiego banku centralnego, tłumacząc, że dużo wygodniejsza jest przecież płatność kartą kredytową. Na moje pytanie, czy wszędzie w Szwecji mogę płacić przy pomocy plastyku? Usłyszałem uprzejmą odpowiedź: Ależ oczywiście. Może pan płacić kartą nawet za toaletę publiczną.

images

Co prawda, miłośnicy likwidacji gotówki papierowej twierdzą, że zarówno Norwegowie, jak i Duńczycy są z cyfryzacji swych pieniędzy zadowoleni, zapominają jednak, że dla obu tych nacji pieniądz papierowy jest wciąż dostępny. Nie mają wprawdzie do dyspozycji koron, ale mogą zawsze oszczędzać zaskórniaki w funtach, dolarach, euro i yenach. Dopiero masowy zakaz posiadania pieniądza ujawni zasięg problemu. Miejmy nadzieję, że czytających ten tekst plaga ta nie dotknie…

Pierwszych działań zmierzających do ograniczenia zakresu pieniądza papierowego podjęły się Stany Zjednoczone, najpierw zaprzestając w 1914 roku (tuż po ustanowieniu banku centralnego) emisji banknotów o nominale 5000 dolarów i 10000 dolarów, a następnie – już po II wojnie światowej – gdy wstrzymano druk banknotów o nominale 1000 dolarowym. W 1969 roku wycofano z użycia wszystkie banknoty o nominale powyżej 100 dolarów.

pobrane-1

Oficjalnym powodem takiego kroku miał być pragmatyzm. W sytuacji, gdy bochenek chleba kosztował 5 centów, solidny samochód (np. Ford T) 300 dolarów, a przyzwoity dom można było kupić już za kilka tysięcy dolarów, utrzymywanie banknotów o tak wysokich nominałach mijało się z celem. Dodatkowym argumentem za ich likwidacją była stosunkowo niska inflacja, co już wkrótce uległo zasadniczej zmianie, ale do banknotów o wyższym nominale nigdy nie powrócono. Czyżby prawdziwy powód ich likwidacji był inny?

Luz

Przez ostatnie pół wieku pieniądz papierowy traktowano z obojętnością, żeby nie powiedzieć lekceważeniem. Tym bardziej, że każdy szanujący się obywatel miał kartę kredytową, unikając trzymania w kieszeni czy w portfelu niewygodnych „papierów”.      Sytuacja zmieniła się pod koniec lat 80. XX wieku, niedługo po mianowaniu na szefa rezerwy Federalnej, Alana Greenspana, pseudonim Maestro, i zainicjowaniu przez niego nowatorskiej polityki sztucznego luzowania kredytu. Polegała ona m.in. na nieskrępowanej emisji pieniędzy mających służyć za źródło kredytu dla spowolnionej gospodarki.

Alan Grenspan, potem jego następca, Ben Bernanke, obecnie zaś Przewodnicząca Janet Yellen nie tylko wierzyli w to, że duża ilość pieniądza oznacza tani kredyt, ale co gorsza, że dużo kredytu napędza rozwój gospodarczy.

W krótkiej perspektywie ich oczekiwania spełniły się z nawiązką, o czym świadczy chociażby boom z okresu prezydentury Billa Clintona, zakończony triumfalnym kryzysem znanym jako dot.com (1999/2000). Ponieważ receptą na kryzys dot.com stało się jeszcze więcej kredytu, niespełna 10 lat później (2007/2008) na rynku nieruchomości pęka bańka spekulacyjna, a w jej konsekwencji wybucha najpoważniejszy od czasu Wielkiej Depresji (1929 -1933) kryzys gospodarczy (2008), znany jako kryzys ninja[1].Jego skutki większość świata zachodniego odczuwa do dzisiaj. Także i na tę chorobę wywołaną beztroską ekspansją kredytową posłużono się lekarstwem w postaci jeszcze większej ilości kredytu. I w tym momencie zaczęły się schody…

Stymulus

         Zamiast przyznać się z pokorą do błędu i pozwolić gospodarce, a więc rynkowi, czyli przedsiębiorcom i konsumentom skorygować błędy monetarne i wyjść z zapaści, przerażone rozmiarami kryzysu rządy, a ściślej politycy, którym groziło zwolnienie z pracy, na czele z bankami centralnymi rzuciły się do ratowania gospodarek.

      To, że Polska w owym, czasie była „zieloną wyspą” było głównie zasługą zaniechania koncepcji ratowania i stosunkowo zdrowej polityki monetarnej, oddziedziczonej w spadku po Leszku Balcerowiczu.

      Począwszy od roku 2008, rządy najbardziej dotkniętych kryzysem krajów świata: USA, Japonii, a ostatnio także UE prześcigają się w stymulowaniu swych gospodarek, co sprowadza się do wspierania firm upadających przy pomocy środków pozyskanych z opodatkowania tych przedsiębiorstw, które sobie radzą. Nie trzeba być Einsteinem, aby dostrzec w tym zachętę do korupcji, a tym samym znamię upadku. Tym bardziej, że narzędzi służących do tego celu szukano w skompromitowanej teorii ekonomicznej, brytyjskiego filozofa, Johna M. Keynesa, w myśl której państwo ma pobudzać konsumpcję, gdyż jest ona (konsumpcja) źródłem dobrobytu.

Każde dziecko wie, że w trudnych sytuacjach tata nie pozwala na lody, mama zaś zamiast kupować nowy, przenicowuje stary żakiet. A także, żeby konsumować trzeba najpierw mieć co konsumować. Model Keynesa był jednak silniejszy od zdrowego rozsądku, stąd rozpoczął się festiwal poprawiania gospodarki, zamiast poprzez produkcje, poprzez stymulowanie konsumpcji.

Polegało to na wielokrotnym obniżaniu bazowych stóp procentowych; drukowaniu bilionów dolarów, za które banki centralne kupowały od rządu obligacje (długi), a nawet – jak to ma miejsce w Japonii i Chinach – akcje. Niektóre z rządów (Szwajcaria. Japonia, Niemcy, a ostatnio też część Unii Europejskiej) wprowadziły “strategię negatywnej rentowności” czyli ujemnych stóp procentowych. Mimo energii, z jaką działania te prowadzono, żadne z nich, nawet najbardziej radykalne, wzrostu gospodarczego nie przysporzyło.

Cdn.

opr. Jan M Fijor

[1] Akronim od wyrazów: no income, no job, no assets, charakteryzujący typowego kredytobiorcę z epoki upadku Lehman Brothers, amerykańskiego: bez dochodu, bez pracy i bez żadnych zasobów.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBrać czy nie brać?
Następny artykułW drodze do zniewolenia. Kenneth Rogoff, czempion nowego społeczeństwa (II)
Uwielbiam podróże, zwiedziłem do tej pory (17 września 2015) 142 kraje, w tym tak egzotyczne, jak: Surinam, obie Gujany, Fiji, Vanuatu, Madagaskar, Malawi, Bhutan. Rwanda, Burundi, Haiti czy Myanmar. W samej Ameryce Łacińskiej, do niedawna moim ulubionym regionie, byłem przynajmniej 70 razy. Myślę, że wreszcie należałoby zacząć te wspomnienia spisywać, tym bardziej, że jest co: 4 Mundiale piłkarskie, wyrok 10 lat więzienia w Peru, spotkanie w cztery oczy z generałem Pinochetem, potem w Chiapas, z subkomendante Marcosem, wyciągałem ludzi z więzień (Panama, Abu Dabi). wspólnik ukradł mi hotel na Karaibach i parę innych historyjek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here