PODZIEL SIĘ

Wbrew panującej modzie, urodzie hiszpańskich miast i plaż, sympatycznym Hiszpanom, i pięknej pogodzie, a nawet spektakularnie niskim cenom, wielu Polaków, którzy zdecydowali się na kupno domu, czy apartamentu w Hiszpanii żałuje swego kroku. Coraz więcej z nich, po chwilowych zachwytach i płonnych nadziejach, po roku czy dwóch wstawia swoje nieruchomości z powrotem na rynek, nierzadko po desperacko niskich cenach.

Dotknij, poczuj, policz

Nie musiałoby do tego wszystkiego dojść, gdyby przed podjęciem decyzji o kupnie, głębiej się zastanowili, a zwłaszcza poznali skądinąd banalne i znane zasady ceny czy wyceny naszych domostw, mieszkań, czy innych posiadłości. Bowiem Hiszpania, mimo wspomnianych niepowodzeń jest krajem bardzo atrakcyjnym; to naprawdę jedna wielka okazja, pod warunkiem, że:

  1. nie cała Hiszpania;
  2. nie zawsze;
  3. nie dla każdego;
  4. i nie za każde pieniądze;

Zanim objaśnię znaczenie powyższych priorytetów, zwracam uwagę, że kupno nieruchomości, nawet w Hiszpanii, to  jedna z największych, najważniejszych transakcji naszego życia. Każda tak kosztowna i tak rewolucyjna decyzja wymaga namysłu. Oglądnięcie migawek z jakiegoś mieszkania w Alicante na YT, czy wysłuchanie tyrady pośrednika, który zapewni nas, że takiej okazji nie było od czasów konkwisty – nie wystarczy.

Kupno nieruchomości w obcym kraju wymaga gruntownej analizy. Dlatego, każdemu, kto nie był jeszcze w Hiszpanii, kto zna ten kraj z folderów o witryn biur podróży, albo nawet z tygodniowego all inclusive na Lamarach czy na Majorce,  doradzam; pojedźcie tam na 10 -15 dni, z rodziną, zobaczcie kilka miejsc, pospacerujcie po skwerach, sklepach, muzeach, restauracjach (nie tylko na plażach, gdzie dominują turyści zagraniczni), przyglądnijcie się, gdzie i jak ONI żyją, jakie nieruchomości są na sprzedaż i na jakich warunkach, co ONI jedzą, czy się uśmiechają, czy są życzliwi – każdy z nas ma swoje własne kryteria miejsc, w których czuje się dobrze, które lubi. Niech je po prostu dotknie, powącha, posmakuje, niech obserwuje, pyta, stara się chociażby zrozumieć ducha nowego miejsca i ludzi.

Taki pobyt to dodatkowo okazja do załatwienia – bez pośpiechu, spokojnie, a także taniej – spraw, bez których kupno nieruchomości w Hiszpanii jest niemożliwe. Mam na myśli zdobycie, „numeru identyfikacyjnego cudzoziemca”, znanego jako N.I.E. i  założenia konta bankowego.

Uwaga: jeśli zamierzacie stać się światowcami i nadal porozumiewać na migi w językach słowiańskich –  zmieńcie plany. Polska jest piękna. Bułgaria to też atrakcyjny kraj. Ukraina jest tania i zaczyna się rozwijać.

Mimo iż na ulicach Malagi, Barcelony czy Gandii język nierzadko częściej słychać ukraiński, bułgarski, ukraiński, nawet polski, niż hiszpański, podstawy castellano, czy chociażby języka angielskiego to jest program minimum. Ale to żaden powód do zmartwień; to okazja do poznania świata i poszerzenia horyzontów. Tym bardziej, że miejscowi ONI są bardzo komunikatywni, chętnie nam w nauce języka pomogą, a liczne NGOsy, jak np. Czerwony Krzyż (Cruz Roja), czy Lonely Planet organizują za pół darmo, a nawet za darmo kursy hiszpańskiego niemal w każdym mieście.

Nie tylko cena, czyli tylko nie cena

Założenie, jakie przy wyborze nieruchomości przyświeca większości z polskich expatów, żeby tylko cena była niska, to jest niestety błędne założenie. Tym bardziej, że nawet na lokalnych rynkach w Bytomiu, Siedlcach czy Nowym Targu niska cena to złe kryterium.          Najgorsze jest to, ze posługiwanie się ceną, jako kryterium okazyjności czy atrakcyjności czy to nieruchomości, czy kraju, miasta lub dzielnicy jest złudne. Bowiem, jak z wszystkim co posiadamy czy robimy, nie cena lecz wartość się liczy. Gdyby niska cena była najlepszym wskaźnikiem, ludzie jeździliby używanymi punto czy starymi skodami, a nie mercedesami, infiniti, czy wypasionymi suvami.

A ponieważ w teście mowa o kupowaniu nieruchomości w Hiszpanii, skupimy się w nim na sformułowaniu testu wartości nieruchomości, czyli kryterium, które pomoże nam we właściwym, czyli korzystnym wyborze upragnionego domu lub apartamentu na Półwyspie Iberyjskim. Aby takie kryteria poznać i zastosować, potrzebna jest analiza podstawowych wad, ryzyka, czy zagrożeń, jakie wiążą się ze zmianą miejsca zamieszkania i przesiedleniem zagranicę. Musimy wiedzieć, na co się decydujemy; co nas czeka, i jak się z tym uporać.

Cdn.

Jan M Fijor

milionerstwo.pl

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak kupować nieruchomości w Hiszpanii (II)
Następny artykułWesołych, Pogodnych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!
Uwielbiam podróże, zwiedziłem do tej pory (17 września 2015) 142 kraje, w tym tak egzotyczne, jak: Surinam, obie Gujany, Fiji, Vanuatu, Madagaskar, Malawi, Bhutan. Rwanda, Burundi, Haiti czy Myanmar. W samej Ameryce Łacińskiej, do niedawna moim ulubionym regionie, byłem przynajmniej 70 razy. Myślę, że wreszcie należałoby zacząć te wspomnienia spisywać, tym bardziej, że jest co: 4 Mundiale piłkarskie, wyrok 10 lat więzienia w Peru, spotkanie w cztery oczy z generałem Pinochetem, potem w Chiapas, z subkomendante Marcosem, wyciągałem ludzi z więzień (Panama, Abu Dabi). wspólnik ukradł mi hotel na Karaibach i parę innych historyjek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here