Mark Skousen. Przedmowa do polskiego wydania „Zasad ekonomii” (2013)

0

Oryginalność i wielkość jego wkładu w myśl ekonomiczną była tak znacząca, że moją własną rozprawę, zatytułowaną Struktura produkcji[22] (1990) zadedykowałem Carlowi Mengerowi, największemu z ekonomistów świata. No, bo któż inny może twierdzić, że zbudował podstawową strukturę  współczesnej mikroekonomii, subiektywistycznej teorii wartości krańcowej, a zwłaszcza zasadniczą formację nowoczesnej mikroekonomii, jaką jest czasowa struktura produkcji?

Tymczasem ten wybitny człowiek, Carl Menger, jest wśród ekonomistów niemalże nieznany. Chyba, że za dowód tej znajomości uznać przypisy w podręcznikach ekonomii, z których wynika, iż był jednym z trzech ekonomistów, którym zwwdzięczamy rewolucję marginalistyczną lat 70. XIX stulecia. Dwóch pozostałych, to Brytyjczyk, William Stanley Jevons, oraz francuski matematyk, Leon Walras.  Nawet wśród ekonomistów austriackich stawia się Mengera w cieniu dwóch innych, znacznie bardziej od niego popularnych, dwudziestowiecznych spadkobierców intelektualnych jego myśli, Ludwiga von Misesa and Friedricha Hayeka.

Głównym tego powodem jest to, że Mengerowskie magnum opus, Grundsätze der Volkswirtschaftslehre (1871), przetłumaczone zostało na język angielski dopiero w 1950 roku (pod tytułem The Principles of Economics).

W tym czasie, znacznie większą popularność zyskały prace innych wielkich Austriaków: Eugena Böhm-Bawerka Positive Theory of Capital, opublikowana przez oficynę Macmillana w roku 1890, czyniąc z Böhm-Bawerka (studenta Mengera na Uniwersytecie Wiedeńskim) najsłynniejszego ekonomistę przełomu wieku XIX i XX.); Friedricha von Hayeka Monetary Theory and the Trade Cycle została przełożona na angielski w roku 1932, zaś Misesa Theory of Money and Credit[23] opublikowano po angielsku w roku 1934.  Dzięki tym publikacjom, drugie i trzecie pokolenie Austriaków stało się wiele sławniejsze niż założyciel szkoły –  mimo iż sława, jaką zdobyli, opierała się na gigantycznych dokonaniach ich wielkiego mistrza. Zresztą wszyscy współcześni ekonomiści szkoły austriackiej, wliczając w to niżej podpisanego, budowali swoje osiągnięcia na pracach Mengera.

Mam zaszczyt pisać wstęp do polskiego wydania Grundsätze.  Tym większy, że to właśnie polscy czytelnicy będą dumni, czytając, że Menger urodził się w Neu-Sandez (dzisiaj Nowy Sącz), który leży przecież Polsce. (Wydawca, Jan Fijor przekonuje mnie zawsze, że Austriacka Szkoła Ekonomii powinna się właściwie nazywać Polską Szkołą Ekonomii![24]) W czasach urodzin Carla Mengera było to Cesarstwo Austro – Węgierskie.

Studiował na Uniwersytecie Wiedeńskim[25]; był absolwentem wydziału prawa i nauk politycznych. Po studiach, przez jakiś czas było reporterem wiedeńskich gazet, do którego obowiązków należało relacjonowanie tego, co dzieje się na stołecznej giełdzie papierów wartościowych. Właśnie wtedy, jako dziennikarz od finansów, dokonał swych wielkich odkryć, które zmieniły ekonomię.

Poglądem obowiązującym w owym czasie w odniesieniu do tworzenia się cen było przekonanie, że są one wyznaczane przez koszty produkcji (laborystyczna teoria wartości). Teorię tę rozwinęli klasycy, poczynając od Adama Smitha, Davida Ricardo, oraz John Stuarta Milla. Reporter giełdowy, Carl Menger doszedł jednak do całkiem innej konkluzji. Obserwując ruch cen na wiedeńskiej giełdzie zauważył, że ceny poszczególnych akcji wyznaczane są przez krańcową (niewielką) liczbę sprzedających i kupujących, i nie ma to nic wspólnego ani z kosztem produkcji, ani z wartością księgową akcji, jak to utrzymywali ekonomiści klasyczni. Odpowiedzią na to spostrzeżenie była subiektywistyczna, teoria wartości krańcowej, która z chwilą opublikowania jej przez Mengera stała się standardem wszystkich współczesnych podręczników ekonomii.

W latach 60. XIX stulecia, Menger rozpoczął prace nad swoimi Zasadami ekonomii (Grundsätze). Odkrywszy prawdziwą naturę procesu produkcji oraz stworzywszy swą teorię cen, pisał swoje tezy w stanie chorobliwego podniecenia. Dzieło rozpoczął od rozdziału zatytułowanego „Ogólna teoria dóbr”. Zauważył w nim, że wszystkie dobra i usługi konsumpcyjne powstają w długim procesie produkcji, który wymaga czasu i wysiłku. Budując, to co byśmy dzisiaj nazwali ekonomią “produkcji” (pośrednich etapów produkcji), Menger stworzył swą rewolucyjną teorię imputacji, wedle której ceny towaru, dóbr kapitałowych, a także dóbr niewykończonych wyznaczane są ostatecznie przez konsumentów. To końcowy popyt demonstrowany przez konsumentów, a nie koszty produkcji czy ludzka praca, decydują o kierunkach działalności produkcyjnej. W ten sposób Menger odrzucił laborystyczną teorię wartości, która święciła triumfy w ekonomii klasycznej, z której zapożyczyli ją później marksiści.

Dalej wprowadza Menger do ekonomii analizę krańcową. Malejącemu popytowi na dany produkt (użył przykładu tytoniu), niekoniecznie towarzyszy malejąca cena czynników produkcji, użytych do jego wyprodukowania. Ich cena jest wyznaczona raczej przez następne co do ważności krańcowe wykorzystanie tych czynników produkcji.

Mimo iż Menger pisał swą książkę w stanie rozgorączkowania, pamiętał o tym, żeby swoimi tezami nie zniszczyć „system naturalnej wolności” Adama Smitha. Jeśli nawet system ten zmieniał, to jedynie dlatego, żeby uczynić go lepszym; nie chciał zastępować modelu Adama Smitha, a jedynie go udoskonalić. Wiele lat później, syn Carla Mengera, Karl napisał, że  celem jaki postawił sobie jego ojciec było wyłącznie “zakwestionowanie tych myśli Adama Smitha, które jego zdaniem były błędne”.

Gdy w 1950 roku[26], James Dingwell i Bert F. Hoselitz, przygotowali ostatecznie angielskojęzyczne wydanie Mengerowskich Grundsätze, zwrócili się z prośbą do chicagowskiego ekonomisty, Franka Knighta, aby napisał wstęp do książki. Miało to być jednocześnie wprowadzeniem Mengera do świata angielskojęzycznej ekonomii. Obrazoburczy Knight, chcąc być z jednej strony uczciwym, z drugiej zaś dosadnym, pochwalił Mengera za jego wkład w rewolucję marginalistyczną, krytykując jednocześnie jego za jego czasową strukturę makroekonomii. Napisał m.in. “Największym błędem Mengerowskiego modelu ekonomicznego było postrzeganie produkcji jako procesu przetwarzania dóbr wyższego rzędu w dobra niższego rzędu”. Knight był wrogiem Mengerowskiej teorii produktywności kapitału, a także teorii oprocentowania pieniądza bazującej na preferencji czasowej, które chciał zastąpić wymyślonymi przez siebie diagramami powtarzających się „strumieni cyrkulacji”.

Przy okazji publikacji kolejnej edycji dzieła Mengera w 1976 roku, wydawca, New York University Press, postąpił znacznie bardziej roztropnie, prosząc o napisanie nowego wstępu do książki, Friedricha Hayeka. Austriacki Noblista dokonał w nim głębokiej i pozytywnej analizy Mengerowskich teorii subiektywnej wartości marginalnej, czasowej struktury produkcji, jak również przedstawił bardzo sympatyczny portret swego mistrza i nauczyciela. W konkluzji wstępu czytamy: „Miał (Menger) tę satysfakcję, że widział, jak jego wielkie, wczesne dzieło rodzi dorodne owoce…O tym, że miał dar wzbudzania podobnego entuzjazmu u swych uczniów, najlepiej świadczy zastęp wybitnych ekonomistów, którzy z dumą nazywają go swoim mistrzem”.

Pisząc wstęp do polskiego wydania tej wielkiej książki, mam niekłamany zaszczyt pójść w ślady Friedricha Hayeka.

Mark Skousen,

NYC, NY, Sierpień, 2013

 

 

Z okazji stulecia śmierci Carla Mengera

0

Z okazji 150[1]. lecia wydania Zasad ekonomii,  oraz 100. lecia[2] śmierci największego ekonomisty współczesnego[3]

 Carl Menger: ZAPOMNIANE DZIEŁO!

Autor: Friedrich August von Hayek

 Historia ekonomii pełna jest opowieści o zapomnianych prekursorach – ludziach, których dzieło początkowo nie wywarło skutku, a zostało odkryte na nowo dopiero po tym, jak ich główne idee zostały spopularyzowane przez innych; pełna jest też dykteryjek i anegdot na temat zbieżności pomiędzy równoczesnymi odkryciami, czy dziwnych losów poszczególnych prac i ich autorów.

Niewiele jednak jest przypadków (zarówno w ekonomii, jak i w innych dziedzinach wiedzy), by dzieło autora, który całkowicie zrewolucjonizował jakąś dobrze już rozwiniętą naukę i z tego powodu zyskał powszechne uznanie, pozostawało tak mało znane – jak w przypadku Carla Mengera. Trudno znaleźć w historii nauki przypadek, jaki ma miejsce w odniesieniu do Zasad ekonomii, by dzieło podobnego formatu wywarło tak trwały, nieustanny wpływ na bieg nauki, lecz wskutek przypadkowych okoliczności znajdowało się w tak ograniczonym obiegu.

Zawodowi historycy nie mają wątpliwości, że jeśli szkoła austriacka przez ostatnich sześćdziesiąt lat zajmowała w rozwoju nauki wyjątkową pozycję, to jest to niemal wyłączną zasługą tego jednego człowieka, uczonego, który stworzył jej podwaliny. Światowa reputacja szkoły oraz rozwój jej systemu w najważniejszych kwestiach to efekt wysiłków błyskotliwych następców Mengera, Eugena von Böhm-Bawerka i Friedricha von Wiesera. Zasług tych pisarzy nie pomniejszy jednak twierdzenie, że fundamentalne idee szkoły w całości należą jednak do Carla Mengera. Gdyby nie odkrył on tych zasad, to najprawdopodobniej pozostałby raczej nieznany, dzieląc los wielu swych błyskotliwych poprzedników, których – jeśli nawet nie zostali kompletnie zapomniani – wspomina się co najwyżej w obszarze krajów niemieckojęzycznych. Jednakże tym, co łączy członków szkoły austriackiej, co stanowi o swoistości tej szkoły i zapewnia jej podstawy do dalszych badań jest niekwestionowane uznanie dla osiągnięć naukowych Carla Mengera.

Można snuć interesujące spekulacje na temat tego, w jakim kierunku rozwinęłaby się myśl Mengera, gdyby poznał on tych twórców analizy matematycznej. Ciekawe jest jednak to, że – o ile mi wiadomo – Menger nigdzie nie wypowiadał się na temat wartości matematyki jako narzędzia analizy ekonomicznej. Nie ma podstaw, by przypuszczać, że brakowało mu do tego narzędzi technicznych lub skłonności. Przeciwnie, jego zainteresowanie naukami przyrodniczymi nie budzą wątpliwości, zaś silne ciążenie ku ich metodom jest widoczne w całym jego dorobku. Fakt, że jego bracia, szczególnie Anton, byli znani z intensywnego zainteresowania matematyką, zaś jego syn Karl został uznanym matematykiem, można uznać za świadectwo rodzinnych inklinacji do matematyki. Mimo to Menger był sceptycznie nastawiony do korzyści z jej stosowania.

Urodzony 28 lutego 1840 r. w Nowym Sączu, w Galicji (obecnie na obszarze Polski), syn prawnika, pochodził ze starej rodziny austriackich rzemieślników, muzyków, urzędników służby cywilnej i oficerów, którzy zaledwie jedno pokolenie wcześniej przenieśli się z niemieckich regionów Czech do prowincji wschodnich. Jego dziadek po kądzieli[4], czeski kupiec, który zbił fortunę w czasie wojen napoleońskich, zakupił dużą posiadłość w Galicji Zachodniej, w której Carl Menger spędził większość swego dzieciństwa. Do roku 1848  mógł tam być świadkiem na poły pańszczyźnianego położenia chłopów, które w tej części Austrii przetrwało dłużej niż gdziekolwiek indziej w Europie, prócz Rosji. Wraz z dwoma braćmi, Antonem, później znanym twórcą prac na temat prawa i socjalizmu, autorem Das Recht auf den vollen Arbeitsertrag in geschichtlicher Darstellung (Prawa do całego produktu pracy w ujęciu historycznym), który razem z Carlem studiował na wydziale prawa uniwersytetu w Wiedniu, oraz Maksem, swego czasu znanym parlamentarzystą austriackim, autorem dzieł o problemach społecznych, wyjechał na studia na uniwersytetach w Wiedniu (1859-60) i w Pradze (1860-63). Po zdobyciu stopnia doktora na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie poświęcił się początkowo dziennikarstwu, pisując na tematy ekonomiczner i gospodarcze najpierw do gazet lwowskich, a później wiedeńskich. Po kilku latach pracy wstąpił do służby cywilnej w departamencie prasowym austriackiego Ministerratspräsidium (Prezydium Rady Ministrów) – urzędu, który zawsze zajmował szczególną pozycję w austriackiej służbie cywilnej i przyciągał wielu utalentowanych ludzi.

Menger opowiadał – wspomina Wieser – iż do jego obowiązków należało pisanie raportów o stanie rynków dla oficjalnej gazety „Wiener Zeitung” i że to właśnie podczas studiowania tych raportów rynkowych uderzył go rażący kontrast między tradycyjnymi teoriami ceny a faktami, których w praktyce doświadczali ludzie mający decydujący wpływ na kształtowanie cen. Nie wiemy, czy naprawdę to właśnie było powodem tego, że Menger zajął się badaniami nad kształtowaniem się cen, czy też, co zdaje się być bardziej prawdopodobne, nadało jedynie kierunek badaniom, które prowadził już wcześniej, odkąd opuścił uniwersytet, nie ma jednak wątpliwości, że w latach pomiędzy opuszczeniem uniwersytetu a publikacją Zasad ekonomii musiał intensywnie pracować nad tymi problemami, wstrzymując się z publikacją do momentu, gdy miał już w głowie wypracowany kompletny model teorii[5].

Podobno kiedyś Menger wyznał, że Zasady ekonomii pisał w stanie chorobliwego podniecenia. Nie oznacza to jednak, żeby ta książka była wytworem jakiejś pospiesznej  inspiracji, a więc by została zaplanowana i napisana w pośpiechu. Przeciwnie – niewiele jest książek, które zostałyby zaplanowane z większą starannością. Równie rzadko zdarza się, by pierwsza publikacja jakiejś nowej idei była tak skrupulatnie rozwinięta i kontynuowana we wszystkich swych konkluzjach. Nieduży tom wydany na początku 1871 r. miał pierwotnie stanowić pierwszą, wstępną część obszerniejszego traktatu. Menger podjął w nim fundamentalne kwestie, występując równocześnie przeciw powszechnie przyjętym opiniom i kwestiom. Zrobił to w sposób niezwykle wyczerpujący, jak przystało na człowieka, który budował na absolutnie niepodważalnym gruncie. Problemy rozpatrywane w Części pierwszej, ogólnej, jak napisano na stronie tytułowej, dotyczą ogólnych warunków prowadzących do działania gospodarczego, wartości wymiennej, ceny i pieniądza. Z rękopisów ogłoszonych przez syna ponad pięćdziesiąt lat później, we wprowadzeniu do drugiego wydania, wiemy, że druga część miała dotyczyć „odsetek, płac, renty, przychodu, kredytu i pieniądza papierowego”, trzecia – „stosowana” część teorii  – odnosić się miała do produkcji i handlu, natomiast czwarta część miała zawierać krytykę współczesnych systemów ekonomicznych i propozycje reformy gospodarczej.

Głównym celem Mengera, jak sam pisze w przedmowie, było stworzenie jednolitej teorii cen, wyjaśniającej wszystkie zjawiska cenowe, w szczególności także odsetki, płace i renty, za pomocą jednej idei przewodniej. Jednakże ponad połowa tego tomu jest poświęcona kwestiom przygotowującym do głównego zadania, a więc koncepcji, która nadała nowej szkole swój specyficzny charakter, tj. wartości w jej ujęciu subiektywnym i osobistym. Ale nawet i do tego celu Menger doszedł dopiero po szczegółowym zbadaniu głównych idei, którymi ma się kierować analiza ekonomiczna.

Zwięzły zarys wywodów Mengera nie jest celem tej przedmowy[6]. Tym niemniej niektóre mniej znane, a za to zaskakujące aspekty tego traktatu zasługują na szczególną wzmiankę. Początkowe dokładne badania związku przyczynowego między potrzebami ludzkimi a środkami do ich zaspokojenia, które na kilku pierwszych stronach prowadzą do słynnego dziś rozróżnienia na dobra pierwszego, drugiego, trzeciego i wyższych rzędów, a także równie popularna obecnie idea komplementarności różnych dóbr, to typowe przykłady szczególnej uwagi, jaką (wbrew powszechnej opinii) szkoła austriacka przykładała i wciąż przykłada do technicznej struktury produkcji.

Jeszcze bardziej znacząca jest rola, jaką przypisuje Menger od początku swego traktatu czynnikowi czasu. Tym bardziej, że można odnieść wrażenie, iż wcześniejsi przedstawiciele nowoczesnej szkoły ekonomii mieli raczej skłonność do zaniedbywania znaczenia czasu. Takie podejście jest niejako usprawiedliwione w odniesieniu do twórców matematycznego ujęcia nowoczesnej teorii równowagowej. Menger bynajmniej do nich nie należał. Według niego fundamentem aktywności gospodarczej jest zasadniczo planowanie przyszłości. Jego rozważania na temat okresu, czy raczej różnych okresów, o których ludzie – z uwagi na różne potrzeby – myślą z wyprzedzeniem, mają rys zdecydowanie nowoczesny.

Trochę trudno uwierzyć, że to właśnie Menger, jako pierwszy, oparł rozróżnienie między dobrami wolnymi a dobrami ekonomicznymi na pojęciu rzadkości. Ale, jak sam mówi, o ile samo to pojęcie nie było znane w literaturze angielskiej, o tyle autorzy niemieccy, którzy posługiwali się nim wcześniej (szczególnie Hermann), starali się znaleźć podstawę dla różnicy między obecnością i nieobecnością kosztów w sensie wysiłków.

Charakterystyczne dla jego dzieła jest to, że Menger przywiązuje większe znaczenie do dokładnego opisywania zjawisk niż do nadawania im krótkich czy zręcznych nazw. Z tego powodu wykład jego może nie być tak efektywny, jak autor mógłby sobie tego życzyć. Z drugiej jednak strony chroni go to przed pewną jednostronnością i tendencją do nadmiernych uproszczeń, do czego mogą z łatwością doprowadzić zbyt zwięzłe formuły. Klasycznym tego przykładem jest oczywiście fakt, że Menger nie stworzył – ani nawet, o ile mi wiadomo, nigdy nie użył – pojęcia „użyteczności krańcowej”, wprowadzonego przez Wiesera. Wyjaśniał wartość przez nieco niezgrabne, ale za to dokładne wyrażenie: „znaczenie, jakie przypisujemy konkretnym dobrom lub pewnym ilościom dóbr, w oparciu o świadomość tego, że zaspokojenie naszych potrzeb zależy od dysponowania tymi dobrami” Wielkość tej wartości określał jako równą znaczeniu, jakie przypisujemy zaspokojeniu najmniej ważnej potrzeby zapewnionemu dysponowaniem przez jednostkę pewną ilością danego artykułu przez jednostkę.

Kolejnym dowodem szczególnej nowoczesności Mengerowskiej czystej teorii wartości subiektywnych jest podkreślanie przez jej autora, że chociaż od czasu do czasu mówi o wartościach jako czymś mierzalnym, to jednak jego wykład nie pozostawia wątpliwości, że chodzi mu tylko o to, iż wartość pewnego artykułu można określić przez podanie ilości innego artykułu o równej wartości. O liczbach, których używa do przestawienia skali użyteczności, mówi wprost, że nie przedstawiają ważności absolutnej, a jedynie względną ważność potrzeb. Już pierwszy przykład, w którym je wprowadza, nie pozostawia żadnych wątpliwości, że myśli o wartościach nie jak o liczbach kardynalnych, lecz jak o ordynalnych (porządkowych)[7].

Prócz ogólnej zasady pozwalającej na wyjaśnienie wartości w kategoriach względnej użyteczności, najważniejszym dokonaniem Mengera jest niewątpliwie zastosowanie tej zasady do przypadku, w którym do zapewnienia zaspokojenia jakiejś potrzeby wymagane jest więcej niż jedno dobro. Właśnie tutaj owoce przynosi skrupulatna analiza związków przyczynowych między dobrami a potrzebami z początkowych rozdziałów, a także pojęcia komplementarności oraz dóbr różnych rzędów. Nawet dzisiaj mało kto wie, że Menger rozwiązał problem rozdzielenia użyteczności produktu finalnego między różnymi, współdziałającymi artykułami wyższego rzędu – problem atrybucji (imputation), jak go później nazwie Wieser – za pomocą rozwiniętej teorii krańcowej produktywności.

Od czasów Ricardo nie było książki – nie wyłączając błyskotliwych, ale raczej aforystycznych osiągnięć Jevonsa oraz niefortunnie trudnego dzieła Walrasa – która wywarłaby tak wielki wpływ na rozwój ekonomii jak Zasady ekonomii Mengera”.     Bezpośrednią recepcję książki trudno jednak nazwać zachęcającą. Żaden z recenzentów w niemieckiej prasie nie zdał sobie sprawy z natury głównych jej dokonań. Próba uzyskania przez Mengera, dzięki temu dziełu, możliwości wykładania (Privatdozentur) na uniwersytecie w Wiedniu powiodła się dopiero po pokonaniu pewnych trudności. Menger nie zdawał sobie sprawy z tego, że tuż przed tym, jak zaczął wykładać, uniwersytet opuściło dwóch młodych ludzi, którzy od razu uznali, że jego dzieło daje „Archimedesowy punkt oparcia”, jak nazwał to Wieser, umożliwiający ruszenie z posad całego dotychczasowego systemu teorii ekonomii. Böhm-Bawerk i Wieser, pierwsi i najbardziej entuzjastyczni uczniowie Mengera, nigdy nie byli bezpośrednio jego studentami, zaś ich próby spopularyzowania koncepcji Mengera na seminariach prowadzonych przez przywódców starszej szkoły historycznej, Kniesa, Roschera i Hildebranda, pozostały bezowocne[8]. Stopniowo jednak udało się Mengerowi zdobyć znaczące wpływy. Wkrótce po awansie na stanowisko profesora nadzwyczajnego w 1873 rroku zrezygnował z posady w urzędzie premiera, ku wielkiemu zaskoczeniu przełożonego, księcia Auersperga, któremu trudno było zrozumieć, jak ktokolwiek mógłby zrezygnować z posady z perspektywami na zaspokojenie największych ambicji dla kariery akademickiej[9]. Nie oznaczało to jednak ostatecznego pożegnania Mengera z wielkim światem. W 1876 rroku został jednym z nauczycieli nieszczęsnego następcy tronu, arcyksięcia Rudolfa (wówczas osiemnastoletniego). W następnych dwóch latach towarzyszył mu w intensywnych podróżach przez większą część Europy, w tym Anglię, Szkocję, Irlandię, Francję i Niemcy. Po powrocie w 1879 roku otrzymał katedrę ekonomii politycznej w Wiedniu. Od tego czasu osiadł na stałe, aby prowadzić ustronne i ciche życie uczonego, tak charakterystyczne dla drugiej połowy jego długiego życia.

Podczas gdy w Austrii szkoła nabierała wyraźnych w kształtów, w Niemczech – nawet bardziej niż w innych krajach – ekonomiści (głównie przedstawiciele niemieckiej szkoły historycznej – przyp. red.) zajmowali wobec niej wrogą postawę[10].  W tych warunkach Menger naturalnie uznał, że ważniejsza niż kontynuowanie pracy nad Zasadami ekonomii jest obrona przyjętych przez siebie metod przed roszczeniami szkoły historycznej do posiadania jedynego właściwego instrumentu badawczego. W tej sytuacji powstało drugie wielkie dzieło Untersuchungen über die Methode der Socialwissenschaften und der politischen Oekonomie insbesondere (Badania nad metodą nauk społecznych, szczególnie ekonomii politycznej). Przypomnijmy, że w 1875 rroku, kiedy Menger zaczął pracować nad tą książką, a nawet w 1883 roku, gdy ją opublikował, nie dojrzało jeszcze bogate żniwo dzieł jego uczniów, którzy definitywnie ugruntowali pozycję szkoły. Menger mógł nawet myśleć, że kontynuowanie tamtej pracy byłoby zmarnowanym wysiłkiem, skoro kwestia zasadnicza nie została jeszcze rozstrzygnięta.

Spośród głównych tez zawartych w tej książce skomentujemy tu tylko jedną: nacisk położony na konieczność ściśle indywidualistycznej, czy, mówiąc ogólnie, atomistycznej metody analizy. Jeden z najwybitniejszych następców Mengera powiedział o swoim poprzedniku, że „zawsze pozostawał on indywidualistą w sensie klasycznych ekonomistów. Jego następcy nie byli już tacy”. Można wątpić, czy zdanie to jest prawdziwe w więcej niż jednym lub dwóch przypadkach, ale w każdym razie rażąco mija się z metodą faktycznie stosowaną przez Mengera. To, co u klasycznych ekonomistów przypominało mieszankę postulatów etycznych i narzędzi metodologicznych, zostało systematycznie rozwinięte przez Mengera w kierunku tych drugich. Jeśli zaś nacisk na subiektywne elementy był pełniejszy i bardziej przekonujący w pismach członków szkoły austriackiej niż którychkolwiek innych twórców współczesnej ekonomii, jest w dużym stopniu zasługą błyskotliwego uzasadnienia, przedstawionego przez Mengera w tej książce.

Być może najbardziej udaną spośród wczesnych prezentacji teorii szkoły austriackiej w obcych językach była Principii di Economia Pura (Zasady czystej ekonomii) M. Pantaleoniego, której pierwsze wydanie ukazało się w tym samym roku[11]. Spośród innych ekonomistów włoskich L. Cossa, A. Graziani i G. Mazzola zaakceptowali większość lub wszystkie poglądy Mengera. Podobny sukces odniosły te poglądy w Holandii, gdzie znaczący wpływ wywarło wprowadzenie teorii użyteczności krańcowej do podręcznika (1884-1889), napisanego przez wielkiego ekonomistę holenderskiego N.G. Piersona, a opublikowanego później po angielsku pod tytułem Principles of Economics. We Francji nowe poglądy rozpowszechniali Ch. Gide, E. Villey, Ch. Secrétan i M. Block. W Stanach Zjednoczonych S.N. Patten i profesor Richard Ely przyjęli je z dużą sympatią. Nawet pierwsze wydanie Zasad ekonomiki A. Marshalla, które ukazało się w 1890 r., zdradzało silniejszy wpływ Mengera i jego grupy niż mogliby podejrzewać czytelnicy późniejszych wydań tego wielkiego dzieła. W ciągu kilku następnych lat Smart i dr Bonar, którzy już wcześniej okazali się zwolennikami szkoły, szeroko spopularyzowani dzieło szkoły austriackiej w świecie anglojęzycznym[12]. Jednakże – i tu wracamy do szczególnej pozycji dzieła Mengera – nie tyle jego własne prace, co książki jego uczniów wciąż zyskiwały na popularności. Główną tego przyczyną było po prostu to, że Zasady ekonomii Mengera przez dłuższy czas nie były wznawiane i trudno było zdobyć egzemplarz, zaś sam Menger nie pozwalał na reprinty czy tłumaczenia. Miał wciąż nadzieję, że wkrótce zastąpi je bardziej złożonym systemem ekonomicznym, stąd niechętnie odnosił się do wznawiania tego dzieła bez wprowadzenia istotnych zmian. Inne zajęcia odwróciły jednak jego uwagę i sprawiły, że przez wiele lat przekładał ten plan na później.

Mniej więcej w tym samym czasie, w roku 1889, przyjaciołom udało się wyperswadować Mengerowi, żeby nie odkładał już dłużej nowego wydania Zasad ekonomii. Mimo że autor napisał przedmowę do nowego wydania (jej fragmenty zostały wydrukowane ponad trzydzieści lat później przez jego syna we wstępie do drugiego wydania), wydanie znów zostało przełożone na później. Wkrótce potem ukazała się seria nowych publikacji, które pochłonęły uwagę Mengera i którymi zajmował się przez następne dwa lata.

Pod koniec lat osiemdziesiątych wieloletnie problemy Austrii z walutą przybrały formę, w której drastyczna, ostateczna reforma wydawała się być zarówno konieczna, jak i nieunikniona. W latach 1878 i 1879 spadek ceny srebra najpierw spowodował deprecjację waluty papierowej w stosunku do parytetu srebra, zaś wkrótce potem nieodzowne stało się zaprzestanie wolnego bicia srebrnej monety. Od tego momentu zaczęła się stopniowa aprecjacja austriackiego pieniądza papierowego w stosunku do srebra i jego fluktuacja w stosunku do złota. Sytuację w tym okresie – pod wieloma względami jedną z najbardziej interesujących w historii polityki monetarnej – uważano jednak za coraz mniej zadowalającą. Finansowa pozycja Austrii wydawała się po raz pierwszy od długiego czasu na tyle mocna, że zapowiadano okres względnej stabilności. Uważano bowiem, że rząd ma sprawy pod kontrolą. Ponadto traktat zawarty z Węgrami w roku 1887 przewidywał, że należy natychmiast powołać komisję d/s omówienia środków przygotowawczych, koniecznych do umożliwienia ponownych wypłat w gotówce. Ze znacznym opóźnieniem, wynikającym ze zwyczajnych trudności politycznych w obu częściach monarchii dualistycznej, powołana została komisja, czy raczej komisje – jedna dla Austrii, druga dla Węgier – które spotkały się w marcu 1892 roku w Wiedniu i w Budapeszcie.

Mistrzowskie przedstawianie problemu przez Mengera oraz dar jasnego wykładu zapewniły mu natychmiast wiodącą pozycję w komisji. Jego wystąpienia przyciągały najszerszą uwagę. Osiągnął nawet to, co dla ekonomisty jest najbardziej wyjątkowym wyróżnieniem, mianowicie spowodował okresowy spadek na giełdzie. Jego wkład polegał nie tyle na omówieniu ogólnych kwestii dotyczących wyboru systemu waluty – w tym punkcie praktycznie wszyscy członkowie komisji byli zgodni co do tego, że jedynym praktycznym wyjściem z sytuacji było przyjęcie standardu złota – co na starannym omówieniu praktycznych problemów związanych z wyborem dokładnego parytetu oraz momentu, w którym należy zmianę przeprowadzić. Szczególnie cenione są jego wywody na temat oceny trudności wiążących się z przejściem do nowego standardu walutowego oraz przegląd alternatywami, jakie trzeba przy tym wziąć pod uwagę. Jest to szczególnie aktualne teraz, kiedy prawie wszystkie kraje zmuszone są zmierzyć się z podobnymi problemami[13].

Menger przeprowadził obszerne badania w związku z przygotowywaniem skomplikowanego wykładu ogólnej teorii pieniądza. Praca ta zajęła mu dwa lub trzy poprzedzające je lata. To dzięki niej Menger był tak dobrze przygotowany do radzenia sobie ze specyficznymi problemami austriackimi w chwili, gdy tylko rozpoczęła się dyskusja na ich temat. Oczywiście, zawsze interesował się problemami monetarnymi. Ostatni rozdział Zasad ekonomii oraz część Untersuchungen über die Methode zawierają ważne przyczynki – szczególnie do kwestii pochodzenia pieniądza. Należy również zauważyć, że wśród licznych recenzji pisanych przez Mengera do dzienników, szczególnie w latach młodości, dwie z roku 1873 traktują szczegółowo na temat Essays in Political Economy J.E. Cairnesa, a dotyczą skutków odkrycia złóż złota. Pod pewnymi względami późniejsze poglądy Mengera są spokrewnione z poglądami Cairnesa[14]. O ile już wczesne prace Mengera, a szczególnie wprowadzenie pojęcia różnych stopni „chodliwości” towarów jako podstawy zrozumienia funkcji pieniądza, zapewniłyby mu honorowe miejsce w dziejach teorii monetarnych, o tyle dopiero ostatnia z jego głównych publikacji stanowi wkład do centralnego problemu wartości pieniądza. Aż do ukazania się, dwadzieścia lat później, dzieła Misesa, książki będącej bezpośrednią kontynuacją prac Mengera, artykuły te pozostawały głównym wkładem szkoły austriackiej do teorii pieniądza.

Warto zatrzymać się na chwilę przy naturze tego dzieła, ponieważ wciąż jest w tej kwestii sporo nieporozumień. Często uważa się, że wkład szkoły austriackiej polega jedynie na mechanicznej próbie zastosowania zasady użyteczności krańcowej do teorii pieniądza. Tak jednak nie jest. Głównym osiągnięciem szkoły austriackiej na tym polu jest zastosowanie do teorii pieniądza specyficznego, spójnie subiektywistycznego czyli indywidualistycznego podejścia, u którego podstaw leży de facto analiza użyteczności krańcowej, ale które jednak ma dużo szersze i bardziej uniwersalne znaczenie. Osiągnięcie to wywodzi się bezpośrednio od Mengera. Jego prezentacja różnych koncepcji wartości pieniądza, przyczyn zmian wartości, możliwości jej mierzenia, a także omówienie czynników determinujących popyt na pieniądz – wszystko to stanowi, jak sądzę, znaczące wyjście poza obszar tradycyjnego ujęcia teorii ilościowej, posługującej się kategoriami agregatów oraz średnich. Nawet tam, gdzie – jak w przypadku rozróżnienia między „wewnętrzną” a „zewnętrzną” wartością wymienną (innerer und äusserer Tauschwert) pieniądza – stosowane pojęcia są nieco mylące (rozróżnienie to nie dotyczy, jak by się mogło wydawać z analizy pojęć, różnych rodzajów wartości, lecz różnych sił wpływających na cenę), idea leżąca u podstaw jest problemem nadzwyczaj nowoczesnym.

Lista dziel Mengera kończy się gwałtownie w roku 1892[15]. W ciągu trzech pozostałych dekad swojego życia opublikował już tylko małe artykuły, których kompletna lista znajduje się w bibliografii jego prac, zamieszczonej na końcu ostatniego tomu niniejszej edycji jego dzieł zebranych. Przez kilka lat publikacje te wciąż dotyczyły pieniądza. Spośród nich należy wymienić przede wszystkim Das Goldagio und der heutige Stand der Valutareform (Ażio złota a dzisiejszy stan reformy walutowej, 1893), artykuł o pieniądzu i systemie monetarnym w Austrii od 1857 r. w „Oesterreichische Staatswörterbuch” (1897), a szczególnie dokładnie przejrzane wydanie artykułu o pieniądzu w czwartym tomie drugiego wydania Handwörterbuch der Staatswissenschaften (1900)[16]. Późniejsze publikacje mają głównie charakter recenzji, notek biograficznych lub wstępów do dzieł wydawanych przez jego uczniów. Ostatnim opublikowanym artykułem był nekrolog dotyczący jego ucznia, zmarłego w 1914 roku Böhm-Bawerka.

Przyczyny tego braku aktywności nie są jasne. Menger chciał skupić się całkowicie na głównych zadaniach, jakie sobie postawił – długo odkładanej, systematycznej rozprawie ekonomicznej, a ponadto na traktacie porównawczym na temat charakteru i metod nauk społecznych w ogólności. Większość energii poświęcił ukończeniu właśnie tego dzieła. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych XIX w. planował jego publikację w bliskiej przyszłości. Znaczące części pracy były już gotowe w formie ostatecznej. Lecz zainteresowania Mengera oraz zakres planowanego dzieła coraz bardziej rozszerzały się. Menger uznał za konieczne zagłębienie się w badaniu innych dyscyplin. Filozofia, psychologia i etnografia zajmowały mu coraz więcej czasu, co publikację dzieła odsuwało na coraz dalszy plan. W 1903 roku,  stosunkowo wczesnym wieku 63 lat, zdecydował się na rezygnację z prowadzenia katedry, chcąc się całkowicie poświęcić swemu dziełu[17]. Wciąż jednak nie był z niego zadowolony. Wprawdzie kontynuował swe prace, to jednak żył w coraz większym osamotnieniu spowodowanym starością. Zmarł w roku 1921, w podeszłym wieku 81 lat.

Analiza rękopisów wskazuje, że w pewnym momencie znacząca część dzieła była gotowa do publikacji. Mimo słabnącego zdrowia Mengera jednak wciąż przerabiał rękopisy do tego stopnia, że jakakolwiek ich rekonstrukcja wydawała się wręcz niemożliwa. Część materiałów, zwłaszcza te związane z Zasadami ekonomii, które miały wejść w skład nowego dzieła, została włączona przez jego syna do drugiego wydania Zasad z 1923 roku. Znacznie więcej materiałów pozostało jednak w formie chaotycznych rękopisów, które mogłyby stać się przydatne dopiero po długotrwałych i żmudnych wysiłkach redakcyjnych. W chwili obecnej rezultaty ostatnich lat pracy Mengera trzeba uznać za stracone.

***

Wrażenie odniesione przez młodego człowieka podczas jednej z rzadkich okazji spotkania twarzą w twarz tej na poły legendarnej postaci zostało rozpowszechnione dzięki dobrze znanej rycinie F. Schmutzera. Przypuszczam, że impresje na temat postaci Mengera wiele zawdzięczają tyleż temu mistrzowskiemu portretowi, co ludzkiej pamięci. Masywna, regularnie ukształtowana głowa z wypukłym czołem oraz silnie nakreślonymi, ale równymi rysami, nie daje się łatwo zapomnieć. Będąc człowiekiem wysokim, z bujnymi włosami i gęstą brodą, Menger musiał w swych młodych latach wyglądać nadzwyczaj imponująco.

Po przejściu Carla Mengera na emeryturę tradycją stało się, że młodzi ekonomiści wkraczający na ścieżkę kariery akademickiej pielgrzymowali do jego domu. Menger przyjmował ich przyjaźnie w swojej bogato wyposażonej bibliotece, wciągał w konwersację na temat życia, które tak dobrze poznał i z którego wycofał się, gdy uzyskał już zeń wszystko, czego chciał. Na swój oryginalny i nieobecny sposób podtrzymywał zainteresowanie ekonomią i życiem akademickim aż do końca spotkania. Kiedy w późniejszych latach utrata wzroku pokonała tego niestrudzonego czytelnika, oczekiwał, że goście będą go informować o  wykonanych pracach. W swych ostatnich latach przypominał już tylko oderwanego od realnego życia, roztargnionego uczonego. Nie było to wynikiem utraty sprawności intelektualnej Mengera, lecz przemyślanego wyboru, jakiego dokonał ten dojrzały wiekiem i doświadczeniem wybitny człowiek.

Mengerowi nigdy brakowało okazji do sławy czy wyróżnień, które uczyniłyby z niego  osobę wpływową i publiczną. Pytanie, czy mu na tym zależało. W 1900 roku został dożywotnim członkiem izby wyższej parlamentu austriackiego. Nigdy jednak nie przejmował się wystarczająco aktywnym uczestnictwem w jego obradach. Dla Mengera świat był znacznie bardziej przedmiotem studiów niż polem do działania; z tego powodu dużą przyjemność sprawiało mu obserwowanie toku zdarzeń z bliska. Na próżno szukać w jego pismach jakiegokolwiek wyrazu poglądów politycznych. Faktycznie, miał on skłonności do konserwatyzmu bądź liberalizmu w starym stylu. Nie brakowało mu sympatii dla ruchu na rzecz reform społecznych, ale ten entuzjazm społeczny nigdy nie wpływał na jego zimne rozumowania. Z tego względu, jak również z wielu innych, był on zdumiewającym przeciwieństwem swego znacznie bardziej emocjonalnego brata Antona[18]. Dlatego też Menger został zapamiętany przez pokolenia studentów przede wszystkim jako jeden z najlepszych nauczycieli uniwersyteckich, a pośrednio także człowiek, który wywierał na życie publiczne Austrii[19] ogromny wpływ. Wszystkie relacje zgodnie potwierdzają przejrzystą jasność jego wykładów. Jako reprezentatywne możemy przytoczyć poniższe świadectwo młodego amerykańskiego ekonomisty, który uczęszczał na wykłady Mengera zimą 1892/1893 roku:

„Wiek pięćdziesięciu trzech lat nie ciążył zbytnio profesorowi Mengerowi. Podczas wykładów rzadko zaglądał do notatek, aby sprawdzić cytat lub dane. Jego idee wydają się przychodzić mu do głowy w trakcie mówienia i są wyrażone w języku tak jasnym i prostym, a przy tym podkreślane gestami tak odpowiednimi, że śledzenie ich jest prawdziwą przyjemnością. Student czuje, że jest prowadzony, a nie ciągnięty. Gdy przychodzi do wyciągania wniosków, nie pojawiają się one w umyśle studenta z zewnątrz, tylko jako oczywista konsekwencja własnych procesów myślowych. Mówi się, że ci, którzy regularnie chodzili na wykłady profesora Mengera, nie potrzebowali żadnych innych przygotowań do końcowego egzaminu z ekonomii politycznej. Z łatwością mogę w to uwierzyć. Rzadko lub może nawet nigdy nie słyszałem wykładowcy, który posiadałby taki talent do łączenia jasności i prostoty twierdzeń z filozoficzną szerokością poglądów. Jego wykłady rzadko były puszczane mimo uszu przez najsłabszych studentów, za to zawsze zawierały wskazówki dla najbardziej błyskotliwych”.

Wszyscy studenci zachowali szczególnie żywą pamięć o życzliwym i szczegółowym przedstawieniu historii doktryn ekonomicznych. Nawet dwadzieścia lat po przejściu Carla Mengera na emeryturę studenci poszukiwali powielanych kopii jego wykładów na temat finansów publicznych – jako najlepszego materiału przygotowującego do egzaminu z tego przedmiotu.

Jego talenty nauczycielskie najlepiej jednak ujawniły się na seminarium, w którym uczestniczył wybrany krąg zaawansowanych studentów i licznych osób, które już znacznie wcześniej uzyskały stopień doktora. Czasami, gdy omawiano kwestie praktyczne, seminaria odbywały się na modłę parlamentarną, z wyznaczeniem głównych mówców występujących „za i przeciw”. Jednakże częściej było tak, że referat przygotowany przez jednego z członków stanowił punkt wyjścia do długiej dyskusji. Menger pozwalał, aby przede wszystkim to studenci mówili, ale też nieustannie pomagał w przygotowaniach do referatów. Całkowicie oddał do dyspozycji studentów swoją bibliotekę, kupował książki, których szczególnie potrzebowali, a nawet wielokrotnie współtworzył ze studentami rękopisy. Nie tylko omawiał z nimi główne kwestie i układ referatu, ale nawet „uczył ich wymowy i technik oddychania”[20].

Nowicjuszom początkowo trudno było nawiązać z Mengerem bliższy kontakt. Kiedy jednak uczony dostrzegł w którymś szczególny talent, przyjmował studenta do wybranego kręgu seminarzystów, nie szczędząc trudów by pomóc mu w pracy. Kontakty Mengera z seminarzystami nie ograniczały się bynajmniej do dyskusji akademickich. Menger często zapraszał seminarzystów na niedzielne wycieczki na wieś lub prosił poszczególnych studentów, by mu towarzyszyli w wyprawach wędkarskich. Wędkarstwo było bowiem jedyną rozrywką, na jaką sobie pozwalał. Nawet jednak i tu podchodził do sprawy w duchu naukowym, tak jak we wszystkich innych przypadkach. Starał się udoskonalić każdy szczegół swojej techniki i zapoznać się z literaturą przedmiotu.

Trudno wyobrazić sobie, że Menger mógłby mieć prawdziwą pasję, która nie byłaby związana z głównym celem jego życia – studiami ekonomicznymi. Oprócz bezpośrednich studiów nad tym przedmiotem, niewiele mniej absorbującym zajęciem przygotowawczym było zbieranie i utrzymywanie własnej biblioteki. Jeśli chodzi o dział literatury ekonomicznej, należy ocenić tę bibliotekę jako jeden z trzech lub czterech największych księgozbiorów stworzonych przez prywatnego kolekcjonera. Zbiory nie ograniczały się jednak wyłącznie do ekonomii. Równie bogata była kolekcja literatury etnograficznej i filozoficznej. Po śmierci Mengera większość tych zbiorów, w tym ekonomiczne i etnograficzne, wysłano do Japonii. Obecnie są przechowywane jako osobna część biblioteki szkoły ekonomicznej w Tokio. Część opublikowanego katalogu, dotycząca samej ekonomii, obejmuje ponad 20.000 pozycji[21].

Mengerowi nie było dane zrealizować ambicje z późniejszych lat życia i ukończyć wielki traktat, który byłby ukoronowaniem jego naukowego dorobku. Miał jednak tę satysfakcję, że widział, jak jego wielkie, wczesne dzieło rodzi dorodne owoce. Do końca zachował intensywny i niegasnący entuzjazm dla wybranego przedmiotu studiów. Człowiek, który miał powiedzieć – jak głosi pewna anegdota – że gdyby miał siedmiu synów, to wszyscy studiowaliby ekonomię, musiał być w swej pracy wyjątkowo spełniony. O tym, że miał dar wzbudzania podobnego entuzjazmu u swych uczniów, najlepiej świadczy zastęp wybitnych ekonomistów, którzy z dumą nazywają go swoim mistrzem.

“Od czasu wydania Principles Davida Ricardo nie było książki, która by wywarła tak ogromny wpływ na rozwój myśli ekonomicznej, jak właśnie  Mengerowskie Zasady ekonomii (Grundsätze).”

–Knut Wicksell

“W sposób całkowicie dotąd niespotykany, w oparciu o jedną zasadę, powstał wspaniały gmach czystej wiedzy ekonomicznej.”

–Joseph Schumpeter

            “Cała Austriacka Szkoła Ekonomii powstała wyłącznie dzięki fundamentom stworzonym przez tego człowieka.” 

–Friedrich Hayek

            “Ekonomia austriacka była i pozostanie na zawsze ekonomią Mengerowską.”

–Joseph Salerno

[1] Ok. 20 lutego 1871 w Wiedniu;

[2] Carl Menger zmarł w Wiedniu 26 lutego 1921 roku;

[3] Pechowy splot okoliczności sprawił, że nie zdążyliśmy zamieścić tego tekstu przed 26 lutego 2021. Doceniamy więc szczególnie działalność Mikołaja Pisarskiego, i kierowanego przez niego Instytutu Misesa, i dziękujemy za zaangażowanie się w Mengerowskie obchody rocznicowe, których ukoronowaniem było nazwanie ronda u zbiegu ulic Hallera, Sucharskiego oraz Barskiej imieniem Ronda Carla Mengera. Obiecuję, że Fundacja Instytut Carla Mengera dołoży wysiłków, aby ten wielki człowiek miał w Nowym Sączu, a może także i w Krakowie swoją ulicę. Jeszcze nigdy we współczesnych dziejach gospodarczych świata, Menger nie zasługiwał na to bardziej jak właśnie dzisiaj.

[4] Anton Menger, ojciec Carla, był synem Antona Mengera starszego, pochodzącego ze starej, niemieckiej rodziny, która w 1623 r. wyemigrowała do Egeru w Czechach (obecnie Węgry – przyp. tłum.), oraz Anny, z domu Müller. Jego żona, Caroline, była córką Josefa Gerzabka, kupca z Hohenmaut, oraz Theresy, z domu Kalaus, której przodków można odnaleźć w rejestrze chrztów w Hohenmaut z XVII i XVIII wieku.

[5] Najwcześniejsze zachowane notatki rękopiśmienne na temat teorii wartości pochodzą z roku 1867.

[6] Niniejszy panegiryk jest uproszczoną wersją przedmowy F.A. Hayeka do polskiej edycji magnum opus Carla Mengera Zasady ekonomii, tłum. B. Pawiński, P. Perka, Fijorr Publishing, Warszawa 2013.

[7] Kolejne aspekty Mengerowskiego ujęcia ogólnej teorii wartości, o których można by tu wspomnieć, to: ciągłe podkreślanie konieczności klasyfikowania różnych artykułów ze względów ekonomicznych, a nie technicznych, wyraźna zapowiedź koncepcji Böhm-Bawerka na temat niedoszacowania przyszłych potrzeb oraz sumienna analiza procesu, w wyniku którego akumulacja kapitału prowadzi stopniowo do przekształcenia pierwotnie *darmowych czynników w dobra rzadkie.

[8] Nie od rzeczy będzie tu sprostować błędne włażenie, jakie mogło wytworzyć twierdzenie A. Marshalla, iż pomiędzy rokiem 1870 a 1874, kiedy on rozwinął już szczegółowo swoje stanowisko teoretyczne, „Böhm-Bawerk i Wieser wciąż byli uczniakami w szkole…” (Memorials of Alfred Marshall, s. 117). Obaj opuścili uniwersytet i wstąpili do służby cywilnej w 1872 r., zaś w 1876 r. byli już stanie wyłożyć główne składniki swoich późniejszych dokonań w raportach dla seminarium Kniesa w Heidelbergu.

[9] Wcześniej Menger odrzucił oferty profesury w Karlsruhe (1872), Bazylei (1873), a nieco później odrzucił także propozycję profesury na Politechnice w Zurychu, z perspektywami na jednoczesną profesurę uniwersytecką.

[10] Ich dorobek naukowy został już dawno całkowicie zapomniany i stanowi co najwy żej przedmiot zainteresowania historii ekonomii niemieckiej, tymczasem Austriacka Szkoła Ekonomii nie tylko kwitnie, ale jak żadna inna teoria ekonomiczna trafnie opisuje trwającą od blisko ćwierćwiecza globalną zapaść gospodarczą. Liczę na to, że dzięki ASE uda się nam wyjść z obecnej katastrofy w miarę szybko i bez większych uszczerbków.

[11] Maffeo Pantaleoni, Principii di Economia Pura, Florencja 1889 (wyd. 2, 1894, przekład angielski: Londyn 1894). Niesprawiedliwe uwagi z wydania włoskiego, oskarżające Mengera o plagiatowanie Cournota, Gossena, Jenningsa i Jevonsa, zostały wyeliminowane w wydaniu angielskim. Pantaleoni wprowadził później poprawki, wydając włoski przekład Zasad ekonomii z własną przedmową (C. Menger, Principii fondamentali di economia pura, con prefazione di Maffeo Pantaleoni, Imola 1909, wydane po raz pierwszy jako dodatek do „Giornali degli Economisti” w 1906 i 1907 r. bez przedmowy Pantaleoniego). Przedmowa została przedrukowana również w drugim włoskim wydaniu Zasad ekonomii (o którym będzie mowa poniżej), opublikowanym w Bari, w 1925 r.

[12] Zob. zwłaszcza J. Bonar, The Austrian Economists and their Views on Value, w: „Quarterly Journal of Economics”, 1888, oraz: The Positive Theory of Capital, tamże, 1889.

[13] Niestety, w ramach niniejszego wprowadzenia nie można poświęcić temu ważnemu epizodowi w historii monetarnej tyle miejsca, na ile by zasługiwał ze względu na bliskie związki z Mengerem, z jego szkołą oraz z uwagi na ogólne zainteresowanie problemami, które były wtedy omawiane. Temat ten byłby wart specjalnego studium. Wielka szkoda, że nie istnieje żadna praca historyczna na temat tej dyskusji i środków podjętych w owym okresie. Oprócz wspomnianych wyżej oficjalnych publikacji pisma Mengera stanowiłyby najważniejszy wkład do takiego dzieła.

[14] Artykuły te ukazały się w „Wiener Abendpost” (dodatek do „Wiener Zeitung”) 30 kwietnia i 19 czerwca 1873 r. Tak jak prawie wszystkie wczesne publikacje prasowe Mengera były one anonimowe.

[15] Do wspomnianych wyżej można dodać napisany po francusku artykuł La Monnaie Mesure de la Valeur, opublikowany w tym samym roku w „Revue d’Économie Politique” (tom VI) oraz napisany po angielsku artykuł On the Origin of Money w: „Economic Journal” (tom II).

[16] Przedruk tego samego artykułu w tomie IV trzeciego wydania Handwörterbuch (1909) zawiera tylko małe zmiany stylistyczne w porównaniu z drugim wydaniem.

[17] W konsekwencji prawie wszyscy żyjący przedstawiciele szkoły austriackiej, jak profesorowie H. Mayer, L. von Mises i J. Schumpeter, nie byli jego bezpośrednimi uczniami Mengera, lecz Böhm-Bawerka lub Wiesera.

[18] Obaj bracia byli regularnymi członkami grupy, która w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX w. spotykała się prawie codziennie w kawiarni naprzeciwko uniwersytetu i – początkowo – składała się głównie z dziennikarzy i ludzi interesu, później zaś – w coraz większym stopniu – z byłych uczniów i studentów Carla Mengera. Właśnie poprzez ten krąg osób – przynajmniej do zwolnienia się na uniwersytecką emeryturę – Menger podtrzymywał kontakt i wywierał pewien wpływ na bieżące sprawy publiczne. Kontrast pomiędzy dwoma braćmi został dobrze opisany przez jednego z najwybitniejszych uczniów Mengera, R. Siegharta (zob. tegoż, Die letzten Jahrzehnte einer Grossmacht, Berlin 1932, s. 21): „Doprawdy dziwną i rzadko spotykaną parę stanowią dwaj bracia Mengerowie: Carl, założyciel austriackiej szkoły w ekonomii, odkrywca ekonomiczno-psychologicznego prawa użyteczności krańcowej, nauczyciel następcy tronu, arcyksięcia Rudolfa, w początkach swej kariery także dziennikarz, znawca wielkiego świata nawet po ucieczce od niego, zrewolucjonizował swoją dziedzinę nauki, ale jako polityk był raczej konserwatywny. Z drugiej strony Anton, oderwany od świata, coraz bardziej zagłębiający się w swoją dziedzinę, prawo cywilne i procesowo-cywilne, ku coraz bardziej olśniewającemu opanowaniu tej materii, w coraz większym stopniu zajmujący się problemami społecznymi i ich rozwiązywaniem przez państwo, żarliwie podejmujący kwestię socjalizmu. Carl wyrażał się jasno, całkowicie zrozumiale dla każdego, przejrzyście na wzór Rankego. Za Antonem trudniej było nadążyć. Zwracał on uwagę na problemy społeczne we wszystkich formach zjawiskowych – w prawie cywilnym, gospodarce i państwie. Od Carla Mengera nauczyłem się metody ekonomicznej, za to problemy, którymi się zajmowałem, przejąłem od Antona Mengera”.

[19] Do najściślejszego kręgu uczniów Mengera – w tym czy innym okresie – należała wyjątkowo duża liczba osób. Wiele z nich odegrało potem znaczącą rolę w austriackim życiu publicznym. Aby wspomnieć tylko niektórych spośród tych, którzy wnieśli również znaczący wkład do literatury ściśle ekonomicznej, można dodać do osób wymienionych wyżej w tekście także następujące nazwiska: K. Adler, St. Bauer, M. Dub, M. Ettinger, M. Garr, V. Graetz, I. von Gruber-Menninger, A. Krasny, G. Kunwald, J. Landesberger, W. Rosenberg, H. Schwarzwald, E. Schwiedland, R. Sieghart, E. Seidler i R. Thurnwald.

[20] Zob. V. Graetz, Carl Menger, „Neues Wiener Tageblatt”, 27 lutego 1921.

[21] Katalog der Carl Menger-Bibliothek in der Handelsuniversität Tokio, część pierwsza: nauki społeczne, Tokio 1926 (731 stron).

[22] Mark Skousen Struktura produkcji, tłum. K. Śledziński, Fijorr Publishing Warszawa 2010.

[23] Zaś wydanie polskie, Teoria pieniądza i kredytu, tłum. K. Śledziński. Fijorr Publishing, Warszawa, dopiero w 2012 roku, w stulecie napisania tej książki.

[24] Tym bardziej, że Ludwig von Mises urodził się we Lwowie, a Murray N. Rothbard pochodził z zachodniej Galicji – przyp. wydawca.

[25] Nie dość, że Carl Menger mówił biegle po polsku, to na dodatek, pracę doktorską obronił na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

[26] A więc w 79 lat po ukazaniu się oryginału austriackiego! Polskie wydanie opóźnione jest o 142 lata! – przyp. red.

Leśna spółka wiewióra Albina – Akademia Młodych Milionerów

0

życiowe lekcje Albina

Czego młody milioner może się nauczyć czytając przygody sympatycznego, młodocianego wiewióra (bo tak naprawdę nazywa się samiec wiewiórki), Albina?  Z pozoru niewiele. Jeśli jednak zastanowić się nad sensem i konsekwencjami jego przygód, okaże się, że życiowe lekcje Albina są interesujące i pouczające także dla zwykłych dzieci.

Zacznijmy od głównego wątku leśnej historyjki; jest nią

pierwsza poważna lekcja życiowa Albina, która  może boleśnie wpłynąć  na jego dalsze życie. Lekcja ta to przezorność, a raczej jej brak. Albin nie posłuchał swoich rodziców i zamiast zadbać o zrobienie zapasów na zimę, harcował ze swym przyjacielem bocianem i gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności, kto wie czy zdołałby przeżyć zimę.  Każdy skutek (czyli narażenie się na głód) ma swoją przyczynę. W tym wypadku jest to nieposłuszeństwo wobec rodziców, którzy go ostrzegali, że jeśli nie postara się o  zapełnienie spiżarki, będzie w kłopotach. To jest właśnie druga lekcja.

Już samo to dowodzi, że nawet młody, wchodzący w życie człowiek nie jest pozostawiony sam sobie. Nie dość, że  ma rodziców, czy jak kto woli rodzinę, która go poprowadzi w stawianiu pierwszych kroków, to na dodatek nie jest sam. Gdy się Albin zorientował, że popełnił błąd, że do zimy czasu pozostało mu niewiele czasu, co gorsza, nie wie w jaki sposób swoje zapasy przygotować, miał do kogo się udać, żeby się tego nauczyć. Lekcja trzecia, to przekonanie, że nie jesteś my na tym świecie sami.  Dokoła nas są inni: w przypadku Albina zwierzęta, w przypadku ludzi, sąsiedzi, przyjaciele, znajomi, którzy nam pomogą. Prosząc ich o pomoc przekonał się Albin, jak ważne są znajomości i przyjaźń. W ten sposób odkrywa nam czwartą lekcję, że ludzi trzeba poznawać, słuchać, a przede wszystkim szanować. Trzeba też dbać o to, żeby i oni nas znali i szanowali.

Lekcja piąta, jakiej uczymy się od Albina, jest równie ważna. Nie wystarczy prosić innych o pomoc, trzeba tę pomoc zastosować. a żeby tak się stało, trzeba innych słuchać i naśladować.  Brać z nich przykład i chcieć go stosować w praktyce. Albin bierze przykład i chce, dlatego – zdradzę wam dalszy ciąg bajki – udaje mu się przetrwać. Jak? Dowiecie się na kolejnych stronach Leśnej spółki. Niewiele jednak brakowało…I tutaj pojawia się lekcja szósta: ze są czasem takie sytuacje, z których znalezienie wyjścia jest   bardzo trudne, albo wręcz niemożliwe. Lekcja ta uczy nas zatem, że mimo starań i wysiłków, niekiedy trzeba się godzić z losem.

Nie będę uprzedzać dalszych losów  wiewióra Albina, bo gdybyście z góry wiedzieli, co się z naszym bohaterem stało, nie chcielibyście czytać jego przygód. Zwrócę jednak uwagę na jedną z najważniejszych lekcji, jakie możemy z tej książki wyciągnąć, mianowicie na kreatywność i przedsiębiorczość. Dzięki zaangażowaniu się w działanie i pomysłowości, możemy nie tylko wyeliminować przykre, czy nawet bolesne skutki naszych błędów,  lecz – co ważniejsze – poprawić swoją sytuację znajdując sposób na zażegnanie złu, tworząc metodę ułatwiającą życie, czy wykorzystując narzędzia, które ułatwią działanie i poprawią nasz los. Takim sposobem, metodą, czy narzędziem stał się dla Albina BIZNZES, w tym przypadku, założenie leśnej spółki, która odtąd służy nie tylko jemu, także innym zwierzętom leśnym, a nawet – co was pewnie zdziwi – nam, ludziom.

Bo światy roślin, zwierząt i ludzi są ze sobą złączony  w jeden ekosystem. I o tym też trzeba pamiętać, ale tej lekcji dowiecie się za kilka miesięcy z trzeciego tomu przygód Johnny’ego Profita, zatytułowanej Johnny na Ziemi.

Zapraszamy do lektury Akademii Młodych Milionerów!

I pamiętajcie: Kto czyta mniej błądzi!

Mrowisko, powieść dla dzieci w każdym wieku

0

Oddajemy w Państwa ręce kolejną książkę z serii Akademia Młodych Milionerów.

Tym razem akcja opowieści dla przyszłych przedsiębiorców rozgrywa się w królestwie mrówek. Ten miniaturowy świat ma swoje fascynujące i tajemnicze wyzwania i losy.
Na każdej z ponad 340 stron tej poruszającej powieści/dreszczowca natraficie na wydarzenia towarzyszące budowie Mrowiska, siedziby dzielnego narodu mrówek. Począwszy od natury mrowiska, władczyni czyli królowej Matki , poprzez Kasztelana i innych urzędników,  na jego mieszkańcach i ich codziennym życiu kończąc. Akcja jest wartka, fascynująca a miejscami wręcz sensacyjna czy nawet kryminalna, a co najciekawsze, różni się od  życia ludzi  tylko w drobnych detalach. Całe to życie jest bogato ilustrowane, dodając książce smaku i uroku.

Wydawca

Oto fragment książki:

(…) – Zebraliśmy się tutaj, by przekazać wam wszystkim nowy porządek, który ustaliłem razem z czerwonymi, a nasza Królowa Matka go zatwierdziła. Pasożyty będą korzystać z naszej gościny co najmniej do końca przyszłej zimy, a może nawet i dłużej. Jesteśmy winne im posłuszeństwo, mamy słuchać ich rozkazów i zaleceń. Królowa nadal pozostaje naszą jedyną i najważniejszą królową, ale czerwone pomogą nam zbudować ogromne mrowisko na trzydzieści tysięcy mrówek. Dlatego też zwracam się do was – kontynuował Kasztelan – byście szybko dostosowywały się do nowych zmian. Już teraz mogłyście zauważyć nowe mrówki przy wejściu do mrowiska – to Żołnierze. (…)

Marek Łangalis, Mrowisko czyli niezwykłe losy  mrówki BAK, Fundacja Instytut Carla Mengera, Warszawa, 2020

 

100 lecie śmierci Carla Mengera

0

100 lat temu, 26 lutego, 1921 roku, zmarł w Wiedniu jeden  najwybitniejszych ekonomistów współczesnych, twórca Austriackiej Szkoły Ekonomii, urodzony w Nowym Sączu, Carl Menger. Więcej na temat  jego życia i twórczości napiszemy w późniejszym czasie. Dzisiaj chcemy jedynie przypomnieć o tej ważnej rocznicy. RIP!

Wirusowa mistyfikacja

32

Kryzys2020

Autor: Ron Paul[1]

Rządy uwielbiają kryzysy, ponieważ kiedy ludzie się boją, są bardziej skłonni pogodzić się z rezygnacją ze swych swobód. Wystarczają im wtedy obietnice, że rząd się nimi zajmie. Na przykład po 11 września Amerykanie zaakceptowali niemal bez sprzeciwu całkowite zniszczenie ich swobód obywatelskich w zamian za puste obietnice bezpieczeństwa, jakie gwarantować miała im ustawa znana jako PATRIOT Act.

Na ironię zakrawa fakt, że ci sami Demokraci, którzy jeszcze miesiąc temu próbowali oskarżyć prezydenta Trumpa o nadużycie władzy, domagają się dzisiaj, aby administracja sięgnęła po specjalne uprawnienia i zdobyła się na bardziej energiczna walkę z wirusem, który do tej pory zabił mniej niż 100 Amerykanów.

Ogłaszając w piątek (13 marca 2020 – przyp. jmf) nagły przypadek epidemii, prezydent Trump stwierdził, że w tej sytuacji ma prawo do objęcia kwarantanną osób podejrzanych o zarażenie wirusem i, jak pisze Politico, „w celu powstrzymania i rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych ma prawo zatrzymać i przejąć każdy samolot, pociąg lub samochód,”. Może nawet wezwać wojsko do utworzenia kordonu sanitarnego wokół amerykańskich miast lub stanów.

Przedstawiciele władzy na terenach stanów i czy władze lokalne również kochają panikę. Burmistrz miasta Champaign w stanie Illinois podpisał dekret wykonawczy, w którym ogłosił, że uprawniony jest do nałożenia na każdego obywatela zakazu sprzedaży broni i alkoholu, oraz odcięcia go od gazu, wody lub energii elektrycznej. Gubernator Ohio zamknął właśnie cały swój stan.

Głównym siewcą strachu w administracji Trumpa jest bez wątpienia Anthony Fauci, szef Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych w National Institutes of Health. Fauci jest w mediach na okrągło, jego oficjalnym zadaniem jest przeciwstawianie się kłamstwom medialnym, które mogą wywołać jeszcze większą panikę. Ostatnio zeznał jednak przed Kongresem, że śmiertelność z powodu koronawirusa jest dziesięciokrotnie wyższa niż w przypadku typowej grypy sezonowej. Twierdzenie to nie ma jakichkolwiek podstaw naukowych.

W programie „Face the Nation” Fauci dołożył wszelkich starań, aby dodatkowo zniszczyć już i tak podupadającą gospodarkę kraju, stwierdzając m.in. „dla przykładu, sam zrezygnowałem z pójścia do restauracji”. Fauci domaga się zamknięcie całego kraju przez 14 dni.

I co go tak niepokoi? Zwykły drobnoustrój? Wirus, który do tej pory zabił nieco ponad 5000 na całym świecie i mniej niż 100 w Stanach Zjednoczonych? Natomiast gruźlica, stara, znana  choroba, o której obecnie niewiele się mówi, tylko w 2017 roku zabiła prawie 1,6 miliona osób. Gdzie jest panika z tego powodu?

Ludzie, tacy jak Fauci i im podobni nie tylko pobudzają w społeczeństwie lęk, oni w sposób patologiczny pogorszają sytuację. Ewentualny stan wojenny, o którym władze marzą, sprawi, że zamiast wyjść na dwór, na pole, na plażę, gdzie słońce i świeże powietrze pomogłyby zwiększyć odporność organizmu człowieka, oni pozostaną stłamszeni w swych domach poddając się nastrojowi paniki wywołanej przez tych zwolenników strachu, umożliwiając tym samym, dalsze rozprzestrzenianie się choroby, chociażby wtedy, gdy spanikowany tłum walczy w supermarketach Walmart czy Costco o ostatnią rolkę papieru toaletowego.

Szaleństwo związane z koronawirusem nie ogranicza się do polityków i środowiska medycznego. Szef neokonserwatywnej Rady Atlantyckiej napisał w tym tygodniu wstępniak wzywający NATO, aby w oparciu o Artykuł 5 deklaracji wojny, wypowiedzieć wojnę wirusowi COVID-19! Czy zamierzają wysłać czołgi i drony, aby zmiotły tych mikroskopijnych wrogów? – tego nie pisze.

Ludzie powinni zadać sobie pytanie, czy „pandemia” koronawirusa nie jest przypadkiem  wielką mistyfikacją, której faktycznym celem i głównym niebezpieczeństwem epidemiologicznym jest wyolbrzymiane zagrożeń przez ludzi, którzy z powstałej paniki chcą  czerpać korzyści finansowe, i politycznie. Nie znaczy to wcale, że choroba jest nieszkodliwa. Nie mam wątpliwości co do tego, że ludzie z powodu koronawirusa będą umierać. Osoby należące do kategorii bardziej podatnych na zagrożenie powinny zatem podjąć szczególne środki ostrożności, aby ograniczyć ryzyko narażenia się na kontakt z wirusem. I to jest zupełnie realne i praktyczne do wykonania.

Rząd jednak przesadza z zagrożeniem wykorzystując je jako pretekst do zwiększenia swej władzy kosztem coraz większego ograniczania naszych swobód. Kiedy „zagrożenie” minie, już nam nigdy tych wolności nie oddadzą.

Link do oryginalnego tekstu: http://ronpaulinstitute.org/archives/featured-articles/2020/march/16/the-coronavirus-hoax/?fbclid=IwAR0Dsjay9dBlEzEONaTF4Fa3I5xwEMZIJQel7kYoY3tgcbnPsdqgWCus1S8

Copyright © 2020 RonPaul Institute.

[1] Polityk urodzony w 1935 roku. Z wykształcenia lekarz. Wieloletni członek Kongresu USA ze stanu Teksas, człowiek znany jako piewca wolności i amerykańskiej Konstytucji. Nigdy w swojej blisko 40.letniej karierze politycznej nie głosował za podniesieniem podatków. Krytyk interwencjonizmu gospodarczego, profinflacyjnej polityki monetarnej, matactw Rezerwy Federalnej, a zwłaszcza ciągłych wojen wywoływanych przez Waszyngton pod byle jakim pretekstem, i to z pogwałceniem zasad Konstytucji.

Expert w Bentleyu

0

Ameryka ma grypę

0

Dlaczego to co dzieje się w gospodarce Stanów Zjednoczonych powinno Polaków obchodzić i to szczególnie.

1.

Stare powiedzenie mówi, że gdy Ameryka kichnie, Europa ma katar. USA jest najważniejszym sojusznikiem Polski, największym mocarstwem i to co dzieje się tam, ma wpływ na resztę świata. Dolar amerykański jest walutą rezerwową świata i cały globalny handel rozliczany jest w walucie amerykańskiej. Nie tylko handel i system monetarny, ale także, a może nawet przede wszystkim wpływa na resztę świata amerykański system bankowy, oparty na banku centralnym (FED). Od ćwierćwiecza kopiujemy go także my. Presja na obniżki stóp procentowych, zachęty do zadłużania biznesów i obywateli, a zwłaszcza kreacja pieniądza i deficyty budżetowe – to jest model, który naśladuje rząd i NBP.  Ponieważ podobne przyczyny mają podobne skutki, znajomość sytuacji gospodarczej w USA pomaga w zrozumieniu tego, co dzieje się i będzie się działo w Polsce.

W Stanach Zjednoczonych od lat źle się dzieje. Ameryka ma grypę. Po dekadach ręcznego zarządzania pieniądzem, wspierania biznesu przez państwo i rosnącego w związku z tym zadłużenia w sferze publicznej i prywatnej, gospodarka tego kraju – wbrew hucpiarskim zapewnieniom Białego Domu – hamuje, a może nawet upada. Ujawnił to w końcu lutego 2020 wybuch tzw. epidemii korona wirusa, czego skutkiem są gwałtowne i głębokie spadki na Wall Street. Fala bessy sięgnęła Europy i Polski. Postawmy sobie zatem pytanie, czy i nam grozi krach na giełdach, spadek wartości pieniądza (inflacja) i kryzys gospodarczy? Nie chodzi mi o perspektywę rządu i państwa, lecz to co może dotknąć zwykłego obywatela. Tym bardziej, że krajowi eksperci, a zwłaszcza media  widzą ten problem w sposób wykrzywiony – wyłącznie przez pryzmat sensacji epidemiologicznej.

2.

Czy spadki na giełdzie to katastrofa? Absolutnie nie! Dla tych, (a) którzy uważają, że ceny papierów wartościowych w okresie boomu są zbyt wysokie i ich nie kupują, spadek jest okazją do osiągnięcia zysku. Po spadku kupuje się bowiem taniej. Na spadkach nie tracą także (b), ci,  którzy – widząc gwałtowną korektę rynku czy nawet bessę – nie ulegną panice i powstrzymają się od reakcji w oczekiwaniu na lepsze czasy. A nawet (c), którzy wprawdzie poddadzą się nastrojowi wyprzedaży, ale zapłacili za swoje udziały/akcje mniej niż otrzymają po ich spadku. Jedynymi, którzy w okresach załamania notowań, czy bessy mają powody do zmartwienia są (d) wysoce nieroztropni inwestorzy, którzy kupowali w szczycie cenowym i ulegając panice pozbywają  się swych udziałów w panice i ze stratą. Zasłużona kara spotka  tych ostatnich, za to, że poddali się presji irracjonalnego tłumu przy kupowaniu, i w panice, pod jego presją pozbywają się swych pozycji.

Takie jest prawo dżungli; jeśli nie wiesz co robisz, to lepiej tego nie rób. A jeśli mimo to popełniłeś błąd, to musisz za niego zapłacić. Nie inaczej jest tym razem, to jest począwszy od 21 lutego 2020 roku, kiedy po kilkunastu latach boomu na kredyt, rynek powiedział: sprawdzam i każda kolejna sesja[1] kończy się kilkuprocentową stratą na indeksach. Równocześnie rosną ceny obligacji, spada cena złota, ropy naftowej, spadają notowania kryptowalut, dolara, na przemian ze wzrostem cen złota, dolara, kryptowalut, czy spadkiem cen obligacji. Słowem, giełda zamieniła się w chaotyczne smutne miasteczko, bo trudno to nazwać nawet kasynem.

Z tego, co pisałem na temat rynku papierów wartościowych do tej pory możecie się Państwo zorientować, że jesteśmy w przededniu gigantycznego krachu, którego winowajcami są politycy i bankierzy. Dlatego, uspokajam was: o ile nie znaleźliście się w ostatniej z wymienionych kategorii (d), nie reagujcie na tę panikę i na wszelki wypadek zapomnijcie na jakiś czas o rynku papierów wartościowych, w ogóle.

Po pierwsze primo, to nie chodzi wcale o żadnego korona wirusa. Wirus tylko ujawnił to,  o czym wiemy od lat. W nowoczesnym społeczeństwie epidemia, w wyniku której umiera mniej niż 0,2 proc. chorych, i to tylko w kategorii wiekowej, powyżej 70 lat, nie tylko nie powinna mieć znaczenia epidemiologicznego, a tym bardziej finansowego.

Secundo, obecne spadki na giełdzie są skutkiem istnienia tzw. baniek spekulacyjnych, które były rozpoznane i oczekiwane już ponad 10 lat temu. Dzięki manipulacjom i fałszerstwom banków centralnych bańki utrzymały się przez dłużej. ale to nie powód, żeby nigdy nie pękły. Jeśli nawet ich czas ostatecznie nie nadszedł, na pewno wkrótce nadejdzie. Mamy więc dobrą okazję do przećwiczenia zachowań obronnych. Czytajcie Milion plus!

Tertio, ryzykowna i arogancka polityka monetarna[2], służąca niemal wyłącznie ochronie interesów polityków, którzy pod pretekstem troski o obywateli pauperyzują tych ostatnich, nieprzyzwoicie się na tym bogacąc, zaowocowała radykalizacją nastrojów ze strony zwolenników socjalizmu a nawet komunizmu, którzy uznali, że jest okazja dokopania kapitalistom. Jeden z nich, wieloletni senator USA ze stanu Vermont, Bernie Sanders, ma szanse uzyskać nominację Partii Demokratycznej do wyścigu o Biały Dom, i wygrać w cuglach z  obecnym włodarzem Stanów Zjednoczonych. Skutkiem tego zwycięstwa, w USA zapanowałby socjalizm. Ale to nie kapitalizm jest winien, lecz jego brak. U nas podziały polityczne są bardzo podobne. Różnią nas tylko nazwiska polityków. Problemy i podziały wiele się nie różnią.  To, co dzieje się dzisiaj na Wall Street to przedsmak tego, co czeka Amerykę i resztę świata, gdy obecne spadki indeksów nie zahamują, a końcówka prezydentury Trumpa przypadnie na okres recesji gospodarczej i pod adresem Avenue Pennsylvania 1600 zasiądzie sędziwy Sanders. Aby się przygotować na najgorsze, warto skorzystać z korekty na rynku prawdziwego pieniądza, czyli złota i  srebra, i kupić tyle bulionu złotego/srebrnego na ile was stać. W szczycie kryzysu, w który właśnie wchodzimy, odbijecie sobie to ryzyko wielokrotnie! Ta rada dotyczy tak Amerykanów, jak i Polaków.

Ze swej strony zobowiązuję się monitorować trudne czasy i informować Was o nich na łamach Milion plus, na bieżąco.

Jan M Fijor

milionerstwo,pl

[1] Piszę ten tekst wieczorem 28 lutego 2020. W ciągu minionego tygodnia inwestorzy w amerykański rynek akcji stracili łącznie ok. 6 bilionów USD. Dzisiaj doszedł siódmy, a może i ósmy bilion USD.

[2] Mam na myśli bezkarne drukowanie pieniędzy, manipulowanie stopami procentowymi,  a także szaleńcza ekspansja kredytowa, skutkiem której w minionej dekadzie zadłużenie większości państwa Zachodu potroiło się.

Dziesięcioletnia milionerka

0

Mikaila Ulmer miała cztery latka, gdy w 2009 roku babcia ofiarowała jej starą książkę kucharską. Książka się rozpadała, jej okładki były postrzępione, ale tekst i przepisy nienaruszone. Przeglądając strony, czterolatka natknęła się na recepturę lemoniady z siemienia lnianego. Postanowiła, że zrobi babci taką właśnie lemoniadę.

Narodziny marki

Kiedy okazało się, że lemoniada wszystkim domownikom naprawdę smakuje, pochodząca z Austin, w Teksasie, Mikaila, postanowiła przygotować stoisko i sprzedawać na nim swój napój przechodniom. Nie był to jakiś wyjątkowo opłacalny biznes, ale z czasem udało jej się przekonać do napoju kilkadziesiąt osób.  Zwłaszcza, że pasją dziewczynki stały się pszczoły i pszczelarstwo, i wzbogaciła lemoniadę dodając do niej miód. Zapał i pomysłowość dziecka zaimponowały lokalnemu sklepikarzowi, który zachęcił Michailę do butelkowania i etykietowania lemoniady, co pozwoliło mu sprzedawać napój w jego sklepie. I tak powstała marka lemoniady, Me & the Bees (Ja i Pszczółki).

Inwestorzy

Po sześciu latach produkcji chałupniczej, Mikaila zamieniła swą domową wytwórnię w profesjonalną rozlewnię. Od 2015 roku napój sprzedawany był już w 35 sklepach. Dodatkowym impulsem było to, że w dniu, w którym otworzyła swoje stoisko, została ukąszona przez dwie pszczoły. Ten przykry incydent zainspirował ją do zajęcia się tymi pożytecznymi owadami; odtąd część zysku ze sprzedaży lemoniady przeznacza na akcję ratowania pszczół miodnych. Sława lemoniady, a zwłaszcza jej dziesięcioletniej producentki, rozeszła się po całym Teksasie. Pewnego dnia, młoda biznesmenka została zaproszona do programu sieci telewizyjnej ABC, Shark Tank, w którym biorą udział zamożni przedsiębiorcy (rekiny) inwestujący w początkujące startupy. Jeden z nich, John Daymond, był pod tak silnym wrażenie inteligencji, pomysłowości i pracowitości dziecka, że nie namyślając się wiele, wypisał Mikaili więc czek na 60 tys. dol. stając się pierwszym sponsorem i inwestorem firmy.

Występ dziewczynki w Shark Mikaili oglądnął prezydent Obama. Kilka tygodni później, Biały Dom wystosował zaproszenie na degustację Me & the Bees, a ponieważ napój prezydentowi zasmakował, panna Ulmer zaproszona została do siedziby Whole Foods, Inc., największej na świecie sieci supermarketów z żywnością organiczną, nb. także w Teksasie. Decyzja była natychmiastowa: sieć, za kwotę 11 milionów dolarów, kupiła od dziesięcioletniej wówczas, Mikaili,  markę i prawo do jej dystrybucji.

Od prawie pięciu lat, napoje Me & the Bees Lemonade, można kupować w setkach amerykańskich sklepów, w tym również na największej platformie handlowej świata w Amazon.com, która jest obecnie właścicielem Whole Foods.

Tworzenie historii

Sukces Mikaili Ulmer to nie tylko splot szczęścia, uroku dziecka i mody na oryginalność. To nie tylko kombinacja ambicji, pracowitości i więzi rodzinnych. to także zupełnie nowe zjawisko, które uświadamia nam, że przedsiębiorczość i pasja mogą się ujawnić nawet w bardzo młodym wieku. Z tej historii płynie znacznie więcej wniosków.

Mikaila nigdy nie otworzyłaby biznesu, gdyby nie zachęciła jej do tego rodzina: najpierw babcia, potem rodzice. Każdy wielki przedsiębiorca ma swoją szczególną drogę; historię z dzieciństwa, która później przyniosła mu sławę. Henry Ford w wieku 15 lat przybył pieszo, na bosaka, do Detroit, z marzeniem  budowy fabryki samochodów; Warren Buffett miał swoją pierwszą firmę inwestycyjną w wieku 17 lat; dwaj koledzy szkolni, Steve Jobs i Steve Wozniak założyli Apple w garażu, a Bill Gates napisał pierwszy program, gdy miał 13 lat, a Alina Morse, trzynastolatka, której ojciec z powodu skłonności cukrzycowych zabronił jeść lizaki, wymyśliła, Zollipopa, czyli lizaka bezcukrowego. Integralną częścią biografii Mikaili stała się stara książka kucharska babci i pszczoły.

Misja…

Gdyby Mikaila nie miała w sobie talentu przedsiębiorczego, poprosiłaby pewnie babcię, lub mamę, żeby zrobiły jej lemoniadę, wypiłaby i o sprawie zapomniała. Tymczasem ona poszła znacznie dalej. Ona stworzyła stoisko, na którym serwowała napój innym ludziom. Służyła im. Taka jest właśnie natura biznesu i przedsiębiorczości.

Dziennikarce, która w teksańskiej gazecie poinformowała w wyczynie Mikaili przez gardło nie chce przejść, że bez przedsiębiorczości, poczucia misji, otwarcia na drugiego człowieka, pracowitości i kapitalizmu nic by pewnie z tego nie wyszło. Dziennikarka opisująca historię Mikaili tłumaczy sukces dziewczynki przypadkiem, który sprawił, że jej pomysł zderzył się ze sprzyjającym trendem konsumenckim. Tymczasem jest raczej odwrotnie, to właśnie tacy ludzie, jak Miakila, Alina, Henry Ford czy Steve Wozniak tworzą trendy, dzieląc się swoją inicjatywą i działaniem z innymi. Autorka artykułu zwraca uwagę, że dziewczynka jest pewna siebie, błyskotliwa i ujmująca – i że to bez wątpienia miało znaczenie. Na pewno, ale z pewnością większe znaczenie miało wsparcie ze strony babci, rodziców, którzy nie zważając na panujące w społeczeństwie stereotypy: chciwego, bezwzględnego, złego kapitalisty pchnęli ją na drogę biznesu i służenia innym. .

Bogaci i biedni

W filmie dokumentalnym, „Made in Mékhé”, poświęconym historii innej równie przedsiębiorczej młodej kobiety, pochodzącej z Senegalu, Magatte Wade, pada pytanie: dlaczego niektóre narody są bogate i dostatnie, a inne biedne? Czego tym biednym brakuje? Odpowiedzią są dwa słowa: wolności i przedsiębiorczości. Jeśli przedsiębiorcy, tacy jak Miakila, mają poprawiać świat, muszą mieć swobodę jego ulepszania; muszą mieć prawo do realizacji swej misji, pasji, które w nich zakwitły. Niestety, najczęściej takie dzieci spotykają się z bezdusznymi funkcjonariuszami straży miejskiej czy pracownika ZUS, którzy brutalnie zamykają im stoisko czy inny warsztat pracy i, są szczęśliwe, jeśli nie dostaną mandatu czy nie są aresztowane.

. Straszne jest także to, że taka postawa spotyka się z aprobatą milionów leni i darmozjadów, których zawistne umysły cieszy stłumienie czyichś ambicji, pasji czy misji. Niue zdając sobie sprawy, że niszcząc obiekt swej zazdrości niszczą także porządek, który tworzy bogactwo, miejsca pracy i produkty, z których dzięki przedsiębiorczym ludziom wszyscy mają się lepiej.

opr. jmf

Od  Wydawcy:

Tym zjawiskiem zajmuje się seria książkowa Akademia Młodych Milionerów W tym celu powstała. Naszym marzeniem jest, by przedsiębiorcze i pouczające opowieści biznesowe przestały być bajkami czy fikcją, a stały prawdziwą historią osiągnięć takich dziewczynek, jak Mikaila, czy chłopców Jak Bill Gates. Dlatego właśnie, ustami i czynami swoich bohaterów, Kota biznesika, czy Johnny\ego Profita, bohaterów książek dla przedsiębiorczych dzieci przypominamy, że prosperujące społeczeństwo umożliwia swobodną produkcję, inicjatywę, konkurencję, wolną wymianę i nagradza przedsiębiorczość. Te cnoty chcemy w swych książkach pielęgnować i promować.

 

Lektury dla przedsiębiorczych dzieci i ich rodziców

1
Akademia Młodych Milionerów
 
Już po kilku tygodniach od ukazania się „Kota biznesika” pióra Arka Błażycy wiedzieliśmy, że książka się spodobała. Historyjka przedsiębiorczego kota, który w przeciwieństwie do innych kotów, nie chciał pracować dla kogoś, lecz zapragnął samemu stworzyć sobie miejsce pracy, poruszyła wiele dzieci w różnym wieku, od 3 do 13 lat. Informowali nas o tym z satysfakcją rodzice, których ucieszyła przedsiębiorcza żyłka swych pociech. Zresztą sami rodzice poczuli się zdopingowani:
 
czytając swemu synowi „Kota biznesiku” poczułem, że wreszcie powinienem zrealizować swe młodzieńcze marzenie i otworzyć własną wytwórnię much i przynęt na ryby…Od dwóch miesięcy tylko tym się zajmuję
 
Pisał do nas pan Ludwik, ojciec pięcioletniego Marka.
 
Mam nadzieję, że dzięki wam, moje dzieci otworzą kiedyś własny biznes i zostaną milionerami, co ich rodzicom się niestety nie udało.
 
Pisała mama Klary lat. 12, i Janka, lat 8.
 
Najlepszym dowodem na to, że utrafiliśmy w gusta Czytelników jest poczytność książki, a najlepszym dowodem tej popularności są okresowe braki w jej dostawach, za które Czytelników gorąco przepraszamy. Powodzenie historii Kota biznesika przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. To dla nas ogromna satysfakcja i wyzwanie!
 
Dowodem na to, że traktujemy tematykę, a zwłaszcza Czytelników, Akademii Młodych Milionerów, z poważaniem jest kolejna nasza pozycja pt. Johnny Profit, autorstwa amerykańskiego przedsiębiorcy i ekonomisty, Michaela Malgeri.  Akcja książki toczy się na odległej planecie, w miasteczku Kimor, gdzie pewnego dnia pojawia się tajemniczy przybysz, tytułowy Johnny, który dzięki swoim nowatorskim pomysłom i wynalazkom pomaga w krótkim czasie zmienić na lepsze ciężkie, jak dotąd, życie mieszkańców Kimoru.
 
Co takiego wymyślił Johnny? W jaki sposób jego wynalazek zmienił życie Kimorczyków? Jak to wpłynęło na dalsze losy miasta i planety dowiecie się już wkrótce czytając opowieść o Johnny’m Proficie.
 
Pytajcie o książki Instytutu Carla Mengera,
książki dla przedsiębiorczych dzieci.
Dostępne we wszystkich księgarniach,
nawet na Amazon.com
 
Edyta Malinowska
menger.pl
menger@menger.pl

Zobacz również:

Zobacz również: